______________________________________________________________
Pierwsze letnie Igrzyska Olimpijskie, w których udział wzięła Polska. Nasi reprezentanci zdobyli dwa medale, ind. brąz (Adam Królikiewicz / Picador) i druż. srebro (kolarze torowi).
______________________________________________________________

W listopadzie 1922 r. zaskoczyło mnie wezwanie do stawienia się w Warszawie w Departamencie Kawalerii MSWojsk. Tam dowiedziałem się, że jestem wyznaczony jako instruktor formującej się przy CSKaw. w Grudziądzu grupy oficerów, kandydatów do udziału w Olimpiadzie w Paryżu.

Pozwoliłem sobie zameldować, że już raz byłem przydzielony do CSKaw., lecz Komendant zrezygnował z mojego przydziału, a to z powodu mojego artykułu w Bellonie. Wyjaśniono mi, że formująca się grupa będzie podlegać Komendzie CSKaw. tylko gospodarczo i dyscyplinarnie, a ogólny nadzór szkoleniowy będzie miał płk. Zahorski, więc nie ma się czego obawiać

Na pytanie czy mógłbym wskazać jeszcze oficera. którego uważałbym za nadającego się do grupy, bez wahania wymieniłem ppor. Kazimierza Szoslanda z 2. P.Uł., który już tam jeździł pod moim kierownictwem, był szczerym miłośnikiem konia i bardzo zdolnym jeźdźcem. Moja propozycja została przyjęta i odpowiedni rozkaz podpisany.

(…)

Tak zwana grupa olimpijska składała się z kilkunastu oficerów zaczynając od podporuczników do rotmistrzów, a nieco później i majorów, reprezentujących rozmaite pułki broni jezdnych, którzy przybyli tu ze swoimi końmi. Wszyscy byli entuzjastami jeździectwa i jeżeli niewielu z nich dobrnęło do szranek olimpijskich, to nie z braku zamiłowania, lecz zdolności, co do których wymagania były bardzo wysokie. Z końmi nie było najlepiej. Brakowało koni wybitnej klasy i braki te staraliśmy się wypełnić sumienną, systematyczną pracą. Odbywała się ona w atmosferze koleżeńskiej nacechowanej wzajemną życzliwością.

Po pół roku istnienia grupy został zaangażowany jako cywilny instruktor dawny świetny jeździec konkursowy Dymitr Ekse, z pochodzenia trochę Rosjanin, trochę Szwed, a zdaje się nie brakowało mu i krwi niemieckiej.

Po jego przybyciu praca posuwała się starym trybem. Ja pozostałem jego zastępcą i, jako wojskowy, kierownikiem grupy. Wszystko szło nam bardzo zgodnie. Z nastaniem wiosny i z rozpoczęciem sezonu konkursowego cała grupa brała udział w licznych zawodach w celu sprawdzenia wartości poszczególnych koni i jeźdźców. Należy tu wymienić konkursy warszawskie organizowane na mokotowskim torze wyścigowym przez Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce i pod Krakowem w Krzeszowicach przez Krakowskie Towarzystwo Miłośników Jazdy Konnej (o ile dokładnie pamiętam tytuł Towarzystwa).

Nieco później niż grupa grudziądzka, powstała w Warszawie przy 1. Pułku Szwoleżerów mniejsza grupa sportowa, prowadzona przez mjr. Karola Rómmla. (…)

Czytaj więcej… (po kliknięciu przejdziesz do Polskiej Cyfrowej Biblioteki Jeździeckiej)

Autor: Leon Kon

Wpis aktualizowano: 10.01.2024


Skład polskiej reprezentacji jeździeckiej na igrzyskach olimpijskich w Paryżu 1924:

Skoki przez przeszkodyWKKW
rtm. Zdzisław Dziadulski – Zefirrtm. Tadeusz Komorowski – Amon
por. Adam KrólikiewiczPicadorrtm. Kazimierz de Rostwo-Suski – Lady
mjr Karol Rómmel – Faworytmjr Karol Rómmel – Krechowiak
por. Kazimierz SzoslandJacekpor. Kazimierz Szosland – Helusia
Instruktorem grupy oficerów biorących udział w Olimpiadzie w Paryżu, był Leon Kon. Na szefa ekipy wyznaczony został mjr Karol Rómmel.

Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Ustanowienie roku 2024 Rokiem Polskich Olimpijczyków” (2023)

„Osiągnięcia olimpijskie Polaków w sporcie jeździeckim” (2022) – Renata Urbean

„Projekt Paryż 2024” (2022) – Ewa Pogodzińska

„Pierwszy indywidualny medal olimpijski dla Polski” [link] (2022)

„Biało-Czerwona na maszcie w Paryżu” [link] (2020) – Lech Ufel

„Paryż 1924” [link] (2016)

„Kazimierz Rostwo-Suski – olimpijczyk z Paryża 1924 r.” (2012) – Renata Urban

„Zdzisław Dziadulski” (2012) – Witold Duński

„O olimpijskich bohaterach” (2012) – M. Szewczyk, J. Fedorski

„Jeźdźcy olimpijscy” (2000) – Hanna Łysakowska

„Olimpiada Paryska 1924 r.” (1990) – Leon Kon

„Chamonix – Paryż 1924” (1990) – Wojciech Lipoński

„Polacy w Pucharach Narodów, 1923-1982” (1982) – W. Domański

„Rozwój konkursów hipicznych w latach 1924-1926” (1982) – Witold Pruski

„Polscy jeźdźcy na IO w latach 1912—1976” (1980) – A. Święcki

„Polskie jeździectwo na IO w okresie międzywojennym” (1972) – Bolesław Skulicz

„Polscy jeźdźcy na olimpiadach” (1968) – W. Domański, B. Skulicz

„Od Nicei do Nowego Yorku” (1927) – Adam Królikiewicz

„Najlepsze polskie konie… 'Od Nicei do Nowego Yorku'” (1927) – A. Królikiewicz

„VIII Olimpiada – Paryż” (1927) – Adam Królikiewicz

„Polska hippika na VIII-ej Olimpjadzie” (1924) – Leon Kon

THE OLYMPIC GAMES IN PARIS, 1924 | FILM

THE OLYMPIC GAMES IN PARIS, 1924 – RIDING | FILM

„Pierwszy medal i ostatnia szarża” [link] – Ewa Olkuśnik


Pokrewne Legendy:

Karol Rómmel

Żołnierz, trener, artysta w malarstwie, rysunku i jeździe konnej. Trzy krotny olimpijczyk (1912 – Sztokholm, 1924 – Paryż, 1928 – Amsterdam). Działał w KJK w Łodzi (1937) oraz JLKS Sopot (po wojnie).

Czytaj więcej…

PICADOR

1924 | Igrzyska Olimpijskie Paryż | brązowy medal indywidualny w skokach przez przeszkody – rtm. Adam Królikiewicz, 1 Pułk Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego.

Czytaj więcej…


Galeria:




Dionizy Trzeciak z Semetycz, hodowca koni małopolskich i arabskich, które w kręgach oficerów kawalerii cieszyły się największym wzięciem.

______________________________________________________________

Pan Dionizy Trzeciak, późniejszy fundator słynnego „taurowskiego stada”, urodził się, wzrósł i wychował w sferach miłośników orientalnych koni i od dziecka też zapalał się do ich wychowu.

Z jego lat najmłodszych opowiadają o nim, że kiedy niańka, w nieobecności rodziców, nie mogła sobie dać rady z maleńkim, za mamą stęsknionym i rozgrymaszonym „Dyziem“, to w niebogłosy wrzeszczącego i gorączkowo rzucającego się chłopca wynosiła z pokoju dziecinnego wprost do stajni i tam na najładniejszego konia sadzała, — a wtedy mały Dyzio, czy to we dnie, czy też w nocy, zapominał o mamie i o płaczu, rozpromieniał się i przestawał od razu grymasić.

Kiedy chodził do szkół w Tarnopolu, uczył się tam pilnie i był uczniem wzorowym, — bo miał wrodzone i przez rodziców głęboko wszczepione zrozumienie obowiązkowej pracy. Nie lubił tylko geometrii, bo tego rodzaju sucha nauka nie odpowiadała jego żywemu temperamentowi i podczas tych lekcji, nie uważając na nudne wykłady profesora, zwykł był między trójkątami, trapezami, lub też deltoidami rysować w zeszycie główki koni szlachetnych, marząc o tym, aby dorósłszy, przyjść z czasem w posiadanie bodaj jednego konia czystej krwi wschodniej.

W roku 1852 ziszczają się wreszcie jego marzenia, bo w tym czasie hr. Juliusz Dzieduszycki odstępuje p. Trzeciakowi trzy klacze czystej krwi orientalnej, a mianowicie: „Żulemę“, „Kokietkę i „Nelisonkę”, oraz jarczowieckiego, siwego „Stępa”, do których to koni dokupił jeszcze p. Trzeciak trzy klacze wysokiej krwi wschodniej i to: „Helegę“ i „Tetis“ w brzeżańskim stadzie hr. Aleksandra Potockiego i „Maruchę“ w stadzie pp. Cikowskich, dawnych właścicieli Slobody w pow. brzeżańskim, Złotnik.

Autor: Stefan Bojanowski

Źródło: „Stado w Taurowie” (1906) – Stefan Bojanowski

Wpis aktualizowano: 03.01.2024


Dionizy Trzeciak zmarł w Taurowie 5 grudnia 1894 roku, w wieku 68 lat.
Został pochowany na miejscowym cmentarzu.


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Tradycje i pionierzy hodowli koni arab. na Kresach” [link] (2021)

„Taurów Dionizego Trzeciaka” (2013) – Krzysztof Czarnota

„Stado w Taurowie” (1906) – Stefan Bojanowski

Krzysztof Czarnota o Dionizym Trzeciaku | FILM



Galeria:




Lek. wet. hodowca koni arabskich, w latach 2000-2016 prezes SK Janów Podlaski, wiceprzewodniczący Światowej Federacji Konia Arabskiego (WAHO).

______________________________________________________________

Stadnina Koni w Janowie Podlaskim jest pomnikiem naszej kultury materialnej. Wyjątkowym, bo wciąż żywym, pozwalającym odwiedzającym stadninę hodowcom, miłośnikom koni oraz licznym turystom przeżyć podróż w przeszłość i odetchnąć powietrzem początków XIX wieku, kiedy konie były codziennymi towarzyszami życia ówczesnych ludzi.

Zadaniem naszym jest pielęgnowanie janowskiej stadniny z jej końmi, tradycją, architekturą i zachowanie tego dobra narodowego dla następnych pokoleń.

Ponad dwusetletnia historia stadniny pokazuje wyraźnie, że niezależnie od systemu ekonomicznego czy politycznego stadniny państwowe miały i wciąż mają bardzo ważną misję do spełnienia. Celem ich działania było i jest nadal zapewnienie hodowcom krajowym dostępu do zasobów genetycznych, niezbędnych do prowadzenia hodowli.

Ta misja dzisiaj jest tak samo ważna, a może nawet ważniejsza niż w przeszłości. Historia pokazuje wyraźnie, że zarówno w Polsce jak i w wielu innych krajach świata hodowla koni przeżywała wzloty i upadki. Wielkie i odnoszące znaczące sukcesy stadniny prywatne znikały, a dorobek ich z braku równie zdolnych następców nie był kontynuowany. Ogromna wrażliwość prywatnej hodowli koni na zaburzenia makroekonomiczne i na wypadki losowe powoduje nagłe przerwanie ciągłości pracy hodowlanej. Liczne przykłady, a jednym z najważniejszych może być historia Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, pokazują, że państwowe stadniny odporne na koniunkturalne czynniki są bankiem genów, pozwalającym reaktywować hodowlę terenową po chwilowych kryzysach. Gdyby w Janowie nie zgromadzono po I wojnie światowej klaczy jarczowieckich, sławuckich, antonińskich czy radowieckich, prawie na pewno te tak ważne dla hodowli linie odeszłyby w niebyt i trudno sobie wyobrazić bez ich obecności współczesną hodowlę koni czystej krwi arabskiej w Polsce i na świecie. (…)

Autor: Marek Trela

Źródło: „Stadnina Koni Janów Podlaski, lata 1817-1914” (2018) – Marek Trela

Wpis aktualizowano: 27.12.2023



Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

Publikacje:

„White & Black” [EN](2023) – Marian Gadzalski

„Black & White” (2020) – Zofia Raczkowska

„Zamordowana legenda” (2017) – Bogusław Lustyk

„Marek Trela. Moje konie, moje życie” [fragmenty](2016) – Ewa Bagłaj

„Zasłużeni hodowcy koni” (2014)

„Konie Janowa” (2004)

„Polish Ovation” [EN](1985) – Zespół redakcyjny

„Stadnina Koni Janów Podlaski” (1967) – Andrzej Krzyształowicz

„Dzieje państwowej stadniny w Janowie Podlaskim” (1948) – Witold Pruski

„Charakterystyka Państwowej stadniny w Janowie Podlaskim” (1948)

Artykuły:

„Umorzenie śledztwa dot. niegospodarności w Janowie Podlaskim” (2023) – Marek Szewczyk

„Fragmenty wspomnień Marka Treli” (2023)

„Pepita” (2020) – Jerzy Dudała

„Inny punkt widzenia – konie czystej krwi arabskiej” (2018)

„Stadnina Koni Janów Podlaski, lata 1817-1914” (2018) – Marek Trela

„Opowieść dyrektora Krzyształowicza” (2016) – Ewa Bagłaj

„Kluzik-Rostkowska, Linda i Sawka apelują o przywrócenie Marka Treli na stanowisko prezesa Stadniny Koni Janów Podlaski” (2016) – Joanna Kluzik-Rostkowska, Bogusław Linda, Jerzy Sawka

„Andrzej Krzyształowicz” (2014) – Marek Trela

„Marek Trela” (2012) – Witold Duński

„Motorem licytacji jest towar” (2009) – Michał Wierusz-Kowalski

„Stadnina Koni i Stado Arabów w Janowie Podlaskim” (2008) – Ehrenfried Brandts

„Andrzej Krzyształowicz – wspomnienia z dzieciństwa i młodości” (2003)

„Pamięci przyjaciela inż. Andrzeja Krzyształowicza” (2000)

„Życie moje było ciekawe” (1998) – Izabella Pawelec-Zawadzka

„Moje wspomnienia o A. Krzyształowiczu” (1998) – Ignacy Jaworowski

„Więcej o Ramzesie” (1996) – Andrzej Krzyształowicz

„Rok 1939 w janowskiej stadninie” (1989) – Andrzej Krzyształowicz

„Ogier Bandos” (1988) – Andrzej Krzyształowicz

„Wspomnienie o inż. Tadeuszu Marchowieckim” (1985)

„Jubileusz 160-lecia SK Janów Podlaski i aukcja koni arabskich” (1977) – Andrzej Krzyształowicz, Izabella Zawdzaka

„Wspomnienia sprzed 30 lat” (1976) – Andrzej Krzyształowicz

„Polskie araby za oceanem” (1974) – Andrzej Krzyształowicz

„Ludzie stadniny janowskiej” (1967) – Antoni Święcki

„Historia SK w Janowie Podlaskim… 1939—1967” (1967)

„Polskie ARABY” (1965) – Andrzej Krzyształowicz

„Jan Ritz” (1948) – Witold Pruski

„Janów Podlaski 1939-1944” – Marek Trela

„Dekret cesarski…” (1816) – Aleksander I Romanow

Linki:

„Portret z historią – Andrzej Krzyształowicz” [link](2022)

Filmy:

Marek Trela (2019) | FILM

Pamięć o poprzednikach (2018) | FILM

Ta decyzja może mieć nieodwracalne skutki (2016) | FILM

Marek Trela we władzach WAHO (2016) | FILM

Rozmowy Pulsu – Marek Trela (2016) | FILM

Marek Trela – Gość programu 'Rozmowy Pulsu’ (2015) | FILM


Pokrewne Legendy:

Stadnina Koni Janów Podlaski

6 października 1816 roku Car Rosji Aleksander I podpisał dekret o założeniu Państwowej Stadniny Koni i Stada Ogierów. Ponad 200 letnia historia tej stadniny to piękna karta polskiej i światowej hodowli koni arabskich.

Czytaj więcej…

Jan Ritz

18.12.1817 przyprowadził pieszym marszem 154 konie spod Moskwy do Janowa Podlaskiego. Pierwszy organizator SK w Janowie Podlaskim.

Czytaj więcej…


Galeria:




6 października 1816 roku Car Rosji Aleksander I podpisał dekret o założeniu Państwowej Stadniny Koni i Stada Ogierów. Ponad 200 letnia historia tej stadniny to piękna karta polskiej i światowej hodowli koni arabskich.

______________________________________________________________

Swą współczesną postać, zarówno stadnina, jak i wywodzące się z niej konie zawdzięczają człowiekowi, który przez pięćdziesiąt lat pracy nie opuścił ani jednego porannego obchodu – Andrzejowi Krzyształowiczowi, wielkiej charyzmatycznej osobowości, wspaniałemu hodowcy. Pytany o definicję sukcesu wyhodowanych przez siebie koni odpowiadał: „Trzeba czuć sprawę i być na miejscu”.

(…)

Jeżeli chodzi o hodowlę, to zacząłem przejmować sposób patrzenia na konie od pana Krzyształowicza. To nie było w pełni to samo spojrzenie, bo ja też miałem już swoje wcześniej wyrobione gusta, jakiś ideał konia. Hodowla to jest nieustająca konieczność wyboru. Wspaniale byłoby móc kierować się wyłącznie swoim odczuciem tego, co się chce zostawić albo sprzedać. Przyjmijmy, że stadnina ma mieć określoną liczbę klaczy. Ich selekcja nie wygląda w ten sposób, że ta mi się nie podoba, to ją wyrzucam, a tę, która jest wysokiej jakości, zostawiam. To byłoby zbyt proste. Tutaj jest potrzebny kompromis między interesem hodowli, czyli jakością koni, a interesem stadniny, która musi się utrzymać.

Te cele wykluczają się na krótką metę, ale na dłuższą są jak najbardziej zbieżne. Jednak aby to rozumieć i podejmować odpowiednie decyzje, hodowca i ekonomista muszą być jedną osobą. Wtedy nikt mi jako hodowcy nie powie, że pieniądze na koniec roku muszą być takie a takie, bo on mi zaplanował trzy miliony i tyle mam wypracować. Sam sobie nie wydam polecenia, żebym osiągnął określony przychód za wszelką cenę tylko dlatego, że inaczej ucierpi plan finansowy firmy. Taką ceną byłaby sprzedaż najlepszych koni.

(…)

To jest w zasadzie kwintesencja polskiej filozofii hodowlanej, żeby mieć jak najbardziej wyselekcjonowane, jak najwyższej jakości klacze stadne i ciągle poszukiwać świeżej krwi, nie doprowadzać do zbytniego spokrewnienia. Ciągle szukać różnych ogierów, które by z tymi klaczami mogły dać dobre potomstwo. W Polsce od początku się o to starano. Tak było najwygodniej i w ten sposób najszybciej można osiągnąć postęp hodowlany. Bo klacz rodzi jednego źrebaka rocznie, natomiast ogier może być ojcem setki potomstwa. A więc jego wpływ na hodowlę jest ogromny. Wystarczy jeden reproduktor w stadninie. Jeżeli jest dobry, wprowadza ją na wyższy poziom. I stara polska zasada polegała na tym, że to ogiery sprowadzało się z pustyni. Wyprawy rzadko przywoziły klacze.

Niektórzy nie rozumieli, jaka jest misja hodowli państwowej. Dlaczego na przykład nie można tanio udostępniać najlepszych ogierów i to dla każdej klaczy. Hodowcy zwykle wydaje się, że jego „dzieci” są najpiękniejsze. A właśnie po to też jeździ się na przeglądy i pokazy, żeby przez sędziowanie nabrać większego obiektywizmu do tego, co się samemu robi i co osiągają inni. Państwowe stadniny istnieją również po to, aby hodowla prywatna była jak najlepsza. Nikt nigdy nie odmawiał rady czy pomocy, choć nie zawsze było to, co ktoś chciał usłyszeć.

(…)

Natomiast jest jeszcze coś, do czego trzeba będzie wracać i o czym należy pomyśleć w przyszłości. Profesor Witold Pruski 28 września 1937 roku wpisem do księgi pamiątkowej założył w Janowie Muzeum Konia. Z powodu wojny nie udało się go zorganizować. Miałem w planach takie muzeum, jest tyle nagród i trofeów, z którymi nie wiadomo już, co robić. Chciałem, żeby taki nowoczesny ośrodek powstał w miejscu, gdzie stoi dom gościnny „Wygoda”. To jest mój duży wyrzut sumienia, że do tej pory nie udało się tego zrobić. No i pewnie wyzwanie dla następców. Odchodząc, zostawiłem gotowy projekt takiego budynku ze wszelkimi uzgodnieniami, a przede wszystkim z akceptacją konserwatora zabytków.

Autor: Marek Trela

Źródło: „Marek Trela. Moje konie, moje życie” [fragmenty] (2016) – Ewa Bagłaj

Poniżej znajdziesz linki do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej.

Wpis aktualizowano: 18.12.2023


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

Publikacje:

„Umorzenie 6-letniego śledztwa w sprawie niegospodarności w SK Janów Podlaski” (2023) – Marek Szewczyk

„Hodowla koni arabskich w Polsce… 2007-2016” [fragmenty] (2022)

„Hodowla koni arabskich w Polsce… 2007-2016” [fragmenty] (2022)

„Koń / Horse” (2018) [fragmenty] – Andrzej Strumiłło

„Polska hodowla koni arabskich i jej sukcesy na świecie” (2017) – Krystyna Chmiel

„Marek Trela. Moje konie, moje życie” [fragmenty] (2016) – Ewa Bagłaj

„Janów Podlaski 1875-2012, tom II” (2015) – Roman Petrynik

„Janów Podlaski 1875-2012, tom I” (2012) – Roman Petrynik

„Z końmi miedzy frontami” (2008) – Ehrenfried Brandts

„One tworzyły piękno” (2007) – Krystyna Chmiel

„Stadnina Koni Janów Podlaski” (2005) – Izabela Rajca-Pisz

„Konie Janowa” (2004)

„Polska Hodowla koni czystej krwi arabskiej 1918-1939” (2002) – Roman Pankiewicz

„Dwa wieki polskiej hodowli…” (1983) – Witold Pruski

„Stadnina Koni Janów Podlaski” (1967) – Andrzej Krzyształowicz

„Dodatek do polskiej księgi stadnej koni arabskich…” (1950)

„Dzieje państwowej stadniny…” (1948) – Witold Pruski

„Charakterystyka… stadniny w Janowie Podlaskim” (1948)

„Opowieści o dawnym Janowie” – Roman Petrynik, Piotr Strzałkowski

Artykuły:

„Zmiany w Janowie” (2023) – Jerzy Dudała

„Janów 2023 – nareszcie sukces” (2023) – Jerzy Dudała

„Fragmenty wspomnień Marka Treli” (2023)

„W obronie SK Janów Podlaski” (2023)

„Wątpliwa duma, zapomniany prestiż” (2023) – Marek Grzybowski

„SK Janów Podlaski” (2023) – Tomasz Wiczanowski

„Program ratowania państwowej hodowli polskich koni” (2023) – Krystyna Chmiel

„Ratujmy Janów i nie tylko” (2023) – Marek Grzybowski

„Ratujemy Janów! Postulaty” (2023) – Ewa Krzakowska-Łazuka

„W odpowiedzi 'Ratujmy Janów’…” (2023) – Mariusz Wideryński

„Pinga” (2022) – Jerzy Dudała

„Program ochrony zachowawczego stada koni” (2022) – Krystyna Chmiel

„Konie, konie ach te konie” (2021) – Mariusz Wideryński

„…Dlaczego PiS nie lubi koni?” (2020)

„Szanujemy historię i ludzi” (2020) – Tadeusz Jacewicz

„Pepita” (2020) – Jerzy Dudała

„Meandry Aukcji w Janowie” (2019) – Marek Grzybowski

„Wyniki aukcji w Janowie Podlaskim” (2019) – Krystyna Chmiel

„Zmodyfikowany program polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej” (2018) – Krystyna Chmiel

„Zło prywatyzacji” (2018) – Marek Grzybowski

„Stadnina Koni Janów Podlaski, lata 1817-1914” (2018) – Marek Trela

„Pianissima – potomstwo” (2018) – Alina Sobieszak

„Inny punkt widzenia – konie czystej krwi arabskiej” (2018)

„Janów Podlaski 1939-1944” – Marek Trela

„Kluzik-Rostkowska, Linda i Sawka apelują o przywrócenie Marka Treli na stanowisko prezesa Stadniny Koni Janów Podlaski” (2016)

„Opowieść dyrektora Krzyształowicza” (2016) – Ewa Bagłaj

„List otwarty do Pana Ministra…” (2016) – Andrzej Gniazdowski

„Protest przeciwko inwazji PiS na stadniny arabskie” (2016)

„Pianissima – odeszła legenda” (2015) – Alina Sobieszak

„Andrzej Krzyształowicz” (2014) – Marek Trela

„Pianissima i reszta świata” (2008) – Izabella Pawelec-Zawadzka

„Stadnina Koni i Stado Arabów…” (2008) – Ehrenfried Brandts

„Pianissima and the rest…” [EN] (2008) – Izabella Pawelec-Zawadzka

„Stadnina Koni i Stado Arabów w Janowie Podlaskim” (2008) – Ehrenfried Brandts

„Janowskie wspomnienia” (2005) – Tadeusz Marchowiecki

„Hodowla koni w Polsce (VII)” (2004) – Stanisław Deskur

„Hodowla koni w Polsce (VI)” (2004) – Stanisław Deskur

„Pamięci przyjaciela inż. Andrzeja Krzyształowicza” (2000)

„Neofici kapitalizmu” (2000) – Marek Grzybowski, R. Wiszniowski

„Życie moje było ciekawe” (1998) – Izabella Pawelec-Zawadzka

„Moje wspomnienia o A. Krzyształowiczu” (1998) – Ignacy Jaworowski

„Rozmowy o rynku” (1996) – Marek Grzybowski

„Sprzedaż czy wyprzedaż” (1996) – Marek Grzybowski

„Nowa Dynamika Ministerstwa Rolnictwa” (1996) – Marek Grzybowski

„Anty-koncepcja” (1993) – Marek Grzybowski

„Zachować Stada, ocalić tradycję” (1993) – Marek Grzybowski

„Rynek po prostu” (1992) – Marek Grzybowski

„Czas najwyższy” (1992) – Marek Grzybowski

„Rok 1939 w janowskiej stadninie” (1989) – Andrzej Krzyształowicz

„Ogier Bandos” (1988) – Andrzej Krzyształowicz

„Sztalugi w Janowie Podlaskim” (1978) – Stanisław Ledóchowski

„Jubileusz 160-lecia SK Janów Podlaski i aukcja koni arabskich” (1977) – Andrzej Krzyształowicz, Izabella Zawadzka

„Wspomnienia sprzed 30 lat” (1976) – Andrzej Krzyształowicz

„Polskie araby za oceanem” (1974) – Andrzej Krzyształowicz

„Ramzes” (1968) – Tadeusz Marchowiecki

„Ludzie stadniny janowskiej” (1967) – Antoni Święcki

„Historia SK w Janowie Podlaskim… 1939—1967” (1967) – Andrzej Krzyształowicz

„Jan Ritz” (1948) – Witold Pruski

„Zadania hodowli konia arabskiego” (1933) – Bogdan Ziętarski

„Wrażenia z Polski” (1933) – Jean de Chevigny

„Dekret cesarski…” (1816) – Aleksander I Romanow

Linki:

„Hodowla koni to nie zabawa!” [link] (2016) – Anna Szuster

Katalogi:

„Zamordowana legenda” (2017) – Bogusław Lustyk

„Stadniny Koni Arabskich w Polsce” (2010) – Wojciech Kwiatkowski

„Arabians of the State Stud” [EN] (2000)

„Polish Arabian Summer Festival” [PL][EN] (2000)

„Arabians of the State Stud” [EN] (1999)

„Arabians of the State Stud” [EN] (1998)

„Aukcja Polish Prestige – Janów 1996” [EN] (1996)

„Polish Prestige” [EN] (1989)

„Katalog Polish Prestige” [EN][DE][ES]

Czasopisma:

Gazeta Festiwalowa (2000)

Araby w Polsce (1999)

Araby w Polsce (1998)

Jeździec i Hodowca (1933) nr 33 – Konie arabskie

Filmy:

Marek Trela (2019) | FILM

Posłanki PO wzywają do ujawnienia audytu SK Janów | FILM

Pamięć o poprzednikach (2018) | FILM

Najsłynniejsze konie z Janowa na znaczkach poczt. (2017) | FILM

Jubileusz w stadninie z lekką amnezją (2017) | FILM

Album o stadninie koni w Janowie Podlaskim (2017) | FILM

Nowy Prezes Stadniny w Janowie Podlaskim (2016) | FILM

Ta decyzja może mieć nieodwracalne skutki (2016) | FILM

Jerzy Sawka w obronie polskich koni arabskich (2016) | FILM

Marek Trela we władzach WAHO (2016) | FILM

Rozmowy Pulsu – Marek Trela (2016) | FILM

Marek Trela – Gość programu 'Rozmowy Pulsu’ (2015) | FILM

Always Love Janów Podlaski (2014) | FILM

Janowska Pinga Championką Świata (2013) | FILM

7… cudów Polski – zagłosuj na SK Janów Podlaski (2013) | FILM

Państwo Watts polubili ten piękny zakątek Podlasia (2012) | FILM


Pokrewne Legendy:

Jan Ritz

18.12.1817 przyprowadził pieszym marszem 154 konie spod Moskwy do Janowa Podlaskiego. Pierwszy organizator SK w Janowie Podlaskim.

Czytaj więcej…


Galeria:




Najlepszy polski jeździec przed I WŚ. W latach 1894-1914 zdobył ponad 300 nagród. W 1912-13 startował w Wielkiej Pardubickiej (2x drugie miejsce – Zeppelin).

______________________________________________________________

TADEUSZ DACHOWSKI, ur. w 1870 r.  Leśkowej, ziemi kijowskiej. Ojciec p. Tadeusza Dachowskie-go, Kazimierz, był jednym  najstarszych hodowców koni pełnej krwi.

Już od dziecka T. Dachowski nabierał smaku do konia i oko jego wyrabiało się na pięknych modelach ojcowskiego stada.

Po ukończeniu w 1899-ym roku nauk średnich u O.O. Jezuitów w Tarnopolu, T. Dachowski wstąpił na Wydział Architektoniczny Politechniki Drezdeńskiej. W tym czasie leśkowskie stado zostało zlikwidowane.

Po powrocie z Drezna, T. Dachowski zaczął uprawiać jazdę konną, lecz niesystematycznie i jeszcze bez myśli o występach publicznych.

W 1894 roku T. Dachowski po raz pierwszy został zaproszony przez ś. p. Józefa hr. Potockiego do Antonin na sezon polowań konnych.

Występ był niefortunny. T. Dachowski dosiadł świetnego huntera ze stajni antonińskiej, „Dubleta”. Koń ten, ogromnie energiczny, na samym początku runn‘u poniósł swego jeźdźca, ale w kierunku przeciwnym, niż poszło polowanie.

Wtedy T. Dachowski zrozumiał, jak daleki jest od dobrej jazdy, a szczególnie od jazdy za psami.

Epizod ten i wielka ambicja pobudziły młodego jeźdźca do bardzo poważnego studiowania jazdy konnej.

Pierwszy występ publiczny T. Dachowskiego nastąpił w 1895 roku podczas wyścigów jarmolinieckich, gdzie szczęście się mu uśmiechnęło i zdobył on swą pierwszą nagrodę konkursową na „Meduzie”, wychowance st. Janowskiego.

Po tym pomyślnym debiucie T. Dachowski nabył już parę nowych koni do polowań par-force.

W 1896 roku los zetknął go z nowym dyrektorem stajni antonińskiej, p. Egon v, Kadich, dyplomowanym instruktorem z „Reitlehrer Institut” w Wiedniu. T. Dachowski pozostaje prawie dwie zimy w Antoninach i tylko w celu pracy pod kierunkiem p. v. Kadich’a Pracę rozpoczęto od abecadła jeździeckiego, jeżdżąc dziennie po 6 koni.

Od tego czasu pisze się złota księga kariery jeździeckiej T. Dachowskiego: — polowania konne za lisem w Kampanii rzymskiej, za danielem w Bracciano, konkursy w Wiedniu, Berlinie, Budapeszcie, Lwowie Krakowie, Marburgu, steeplechase w Pardubicach biegi na przełaj, gonitwy przeszkodowe i t. d. i t. d.

Specjalnie szczęśliwym był rok 1903, w którym T. Dachowski, biorąc udział w konkursach, biegach przeszkodowych i na przełaj ani razu nie był pobity.

W latach 1912 i 13, T. Dachowski brał udział w najtrudniejszym steeple‘u pardubickim.

Za każdym razem dosiadał on własnego „Zeppelina”, hod. Kaz. Ostoia-Ostaszewskiego. W 1912 r. z liczby 13 startujących koni ukończyło bieg trzy konie, w 1913 r. z 8 koni — 4 czy 5. „Zeppelin” ani razu nie upadł, co należy tu do wielkich rzadkości, zajmując stale drugie miejsce, tuż za zwycięzcą.

Licząc tylko zwycięstwa i drugie nagrody, do wybuchu wojny światowej, T. Dachowski zdobył ponad 280 nagród. Od czasu, gdy w 1921 r. udało się mu po licznych i ciężkich przejściach wrócić do kraju, bierze on dorywczo udział w konkursach w Krakowie, Wiedniu, Piotrkowie, Warszawie, ale już tylko na cudzych koniach, zdobywając jednak niejedną pierwszą nagrodę.

Autor: PCBJ na podstawie artykułu „Honorowa Odznaka Jeździecka” (1936) red. czasopisma 'Jeździec i Hodowca’

Wpis aktualizowano: 15.12.2023


Tadeusz Dachowski zmarł 16 grudnia 1951 roku.
Został pochowany w Krakowie, cm. Rakowicki,
kwatera Ca, rząd zach, miejsce po prawej Łobaczewskich.


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

Publikacje:

„Tadeusz Dachowski – Album” (2023)

„Historia powstania… Toru Służewiec” (2023) – Monika Jarosz

„Międzynarodowe i krajowe konkursy hipiczne o Nagrodę Armii Polskiej” – Jerzy Stanisław Wojciechowski

„Dzieje konkursów hipicznych w Polsce” (1982) – Witold Pruski

„Towarzysze frontowych dróg fragmenty” [fragmenty] (1964) – Stanisław Popławski

„Pardubice, mésto svétového sportu”

Artykuły:

„Łowiectwo Polskiego Ziemiaństwa na ziemiach zabranych w drugiej połowie XIX wieku” (2018) – Tomasz Kargol

„Jeździec z Kresów” (2012) – Hanna Polańska

„Powrót Dachowskiego” (2012) – Piotr Załęcki

„Jubileuszowe polowanie par force u Józefa Potockiego w Antoninach” (2003) – Aldona Cholewianka-Kruszyńska

„Konkursy hipiczne w Polsce w początkach XX wieku” (1981) – Witold Pruski

„Stulecie pierwszych konkursów hipicznych w Polsce” (1980) – Witold Pruski

„Honorowa Odznaka Jeździecka” (1936)

„Na hipodromie w Łazienkach” – Tadeusz Grabowski

„Nowy Tor w Służewcu” (1929) – red. Jeździec i Hodowca

Czasopisma:

Wiadomości Wyścigowe nr 1, 1929

Filmy:

Pałac w Leśkowej oczami Andrzeja Dachowskiego | FILM

Jeździec z Kresów – Tadeusz Dachowski | FILM


Pokrewne Legendy:

Paweł Popiel

Polski hipolog, pisarz, ziemianin. W wieku 60 lat zasłynął jako „konny podróżnik po Polsce”, którą opisywał w swoich sprawozdaniach.

Czytaj więcej…

Karol Rómmel

Żołnierz, trener, artysta w malarstwie, rysunku i jeździe konnej. Trzy krotny olimpijczyk (1912 – Sztokholm, 1924 – Paryż, 1928 – Amsterdam). Działał w KJK w Łodzi (1937) oraz JLKS Sopot (po wojnie).

Czytaj więcej…


Galeria:




______________________________________________________________
30.11.1808 – Trwająca osiem do dziesięciu minut szarża polskiej, lekkiej kawalerii (trzeci szwadron 1. Pułku Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej), na przełęczy Samosierra w Hiszpanii na wysokości 1444 metrów n.p.m. Zdobywcami poszczególnych baterii byli dowódcy: 1/ rtm. Jan Kozietulski, 2/3 kpt. Jan Nepomucen Dziewanowski, ostatnia / podporucznik. Andrzej Niegolewski.
______________________________________________________________

Ranek 30 listopada 1808 r. był dniem późnej jesieni. Tego dnia służbę przy cesarzu pełnił 3. szwadron Ignacego Ferdynanda Stokowskiego, należący do 2. regimentu szwoleżerów, dowodzonego przez grosmajora Piotra Dautancourt, zwanego „ojcem pułku”. Ponieważ szef szwadronu 1. F. Stokowski nie wrócił jeszcze z Francji, zastępował go Jan Leon Hipolit Kozietulski, szef 2. szwadronu.

Liczący 2 km kręty wąwóz Somosierry prowadził ku przełęczy w łańcuchu gór Guadarrama. Była to najkrótsza droga do odległego o 65 km Madrytu. Generał hiszpański Don Benito San Juan przeciął wąwóz czterema bateriami liczącymi po 4 dzieła. Artylerzystów wspierały karabiny 13 tysięcy piechurów, „wrośniętych” w zbocza wąwozu. Czyniło to Somosierrę twierdzą nie do zdobycia. Nic więc dziwnego, że wszelkie wysiłki korpusu marszałka Victora rozbijały się o ściany Guadarramy jak bańka mydlana.

W tej sytuacji decyzja Napoleona zaskoczyła wszystkich: „Szarża szwoleżerów na wąwóz!”. Rozkaz ten otrzymał gen. Piotr Ludwik de Montbrun, dowodzący przednią strażą. Natychmiast poprowadził szwadron Kozietulskiego na pozycje wyjściowe, lecz gdy przywitał go tam morderczy ogień dział i karabinów, zawiadomił cesarza, że w tych warunkach szarża jest niemożliwa. Odpowiedź była jednoznaczna: „Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych… wykonać szarżę!”. Z rozkazem tym pchnął do 3. szwadronu swojego adiutanta, majora hr. Filipa de Segur. Potem już wszystko potoczyło się w zawrotnym tempie. Kozietulski wyszarpnął pałasz z pochwy i uniósłszy się w strzemionach huknął: „Naprzód! Cesarz patrzy!”, „Vive l’empereur!” — wrzasnęli szwoleżerowie. I cała ta masa ludzi i koni, jak wezbrana rzeka runęła naprzód. W wąwozie rozgorzało piekło.

Szarża trwała zaledwie 8 minut. Szwadron przeszedł pełnym cwałem „marsz, marsz” — ok. 2 500 m, pokonując kamienistą drogę wznoszącą się zakosami ku krańcowi przełęczy. Za każdym zakrętem czaiły się śmiercionośne gardziele armat Don Benita. Na przodzie, wyprzedzając szwadron o kilkanaście metrów, gnał jako eklerer (zwiadowca) por. Stefan Krzyżanowski z czterema szwoleżerami. Za nimi kolumnę szwadronu uformowaną czwórkami wiódł Kozietulski, mając przy boku hr. de Segur. Kiedy przekazuje się taki rozkaz, nie pozostaje nic innego, jak powiedzieć sobie: „noblesse oblige”. Kolumnę szwadronu otwierała 3. kompania kapitana Jana Nepomucena Dziewanowskiego, a zamykała 7. kapitana Piotra Krasińskiego. Wchodzące w ich skład cztery plutony prowadzili porucznicy: Gracjan Rowicki, Ignacy Rudowski i Andrzej Niegolewski. Żaden z nich nie przekroczył 25 lat, a Niegolewski obchodził w tym dniu imieniny.

Żniwo śmierci było obfite. Z oficerów ocaleli tylko: przygnieciony zabitym koniem Kozietulski oraz ciężko ranni Krasiński i Niegolewski. Poległo 14 szeregowych, a 26 było ciężko rannych. Jeśli się weźmie pod uwagę, że szwadron szarżował półkompaniami (tzn. czterema plutonami, a nie ośmioma), a więc liczył ok. 100 koni, to straty sięgające połowy stanu osobowego należy uznać za znaczne. Tym bardziej, że lżej ranni byli wszyscy (w tym także mjr de Segur). Dla armii były to jednak straty znikome.

Czytaj więcej… (po kliknięciu przejdziesz do Polskiej Cyfrowej Biblioteki Jeździeckiej)

Autor: Stanisław Ledóchowski

Wpis aktualizowano: 30.11.2023


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Somosierra, bohaterska szarża Polaków” [link] (2021) – Lidia Zyblikiewicz

„Somosierra 1808” (2018) – Robert Woronowicz

„Źródła do bitwy pod Somosierrą” [link]

„Polacy w Hiszpanii – Somosierra 1808” [link]

„Zwycięstwo pod Somosierrą – szarża, która przeszła do legendy” (2014) – Andrzej Ziółkowski

„Somosierra” [fragmenty] (2013) – Jan Laske, Rafał Małowiecki

„Echa Somosierry” (1983) – Stanisław Ledóchowski

„Księga jazdy polskiej” (1938) – Praca zbiorowa

Nowy Przegląd Kawaleryjski nr 28 (2008)

Somosierra 1808, 2008 | FILM


Pokrewne Legendy:


Galeria:




W roku 1926, w lutym w Warszawie ukazał się pierwszy numer „Wiadomości Wyścigowych”, które były oficjalnym organem do spraw wyścigów konnych wydawanym przez Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce, na mocy postanowienia „Prawideł Wyścigowych”, ustalonych przez Ministra Rolnictwa w wyniku ustawy o wyścigach konnych. W „Wiadomościach Wyścigowych” ogłaszane były wszystkie zarządzenia dotyczące wyścigów konnych oraz totalizatora, komunikaty wewnętrzne towarzystw wyścigowych oraz sprawozdania z kolejnych dni wyścigowych, informacje o wydawanych trenerom licencjach, dżokejom i służbie stajennej, kary nakładane na osoby, które dopuściły się wykroczeń, statystyki stajen, koni i reproduktorów itp. Natomiast nie publikowano w „Wiadomościach…” żadnych artykułów.

Przez pierwsze dwa lata pismo miało podtytuł: „Organ Urzędowy Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni w Polsce”. Od roku 1928 został on zamieniony na „Organ Urzędowy do Spraw Wyścigów Konnych” i taki pozostał do wybuchu wojny w roku 1939. Pierwszym redaktorem „Wiadomości Wyścigowych” w roku 1926 był Mieczysław Radwan. Od następnego roku – 1927, przez cztery lata redagował to pismo Stanisław Haman.

W latach 1931 i 1932 redaktorem „Wiadomości Wyścigowych” był Jan Laszkiewicz, odpowiedzialny w Towarzystwie Zachęty do Hodowli Koni za prowadzenie Księgi Stadnej Koni pełnej krwi angielskiej, autor wielu artykułów o tej rasie koni zarówno w okresie międzywojennym, jak i po wojnie.

W roku 1933 redakcję pisma objął inż. Stanisław Schuch.

Jak wyliczył prof. Pruski kolejne roczniki „Wiadomości Wyścigowych” w latach 1926-1939 zawierały od 1012 do 1918 stron. Liczba numerów, ani też ich objętość nie były z góry określane, a „Wiadomości” były drukowane w miarę potrzeby. Ostatnie numery w danym roku zawierały bardzo cenną informację dla czytelników i kompletujących roczniki pisma, właśnie przy numerze, w nawiasie wyraz (ostatni).

„Po wybuchu II wojny światowej wyścigi zostały przerwane i wydawnictwo uległo zawieszeniu. Lecz Niemcy wznowili wyścigi, najpierw w 1941 r. w Lublinie, a od 1943 r. także i we Lwowie. Organ do spraw wyścigów konnych został wznowiony pod zmienionym tytułem jako „Rennkalender für das generalgouvernement”. Pismo wychodziło również i po polsku jako „Kalendarz Wyścigowy dla Generalnego Gubernatorstwa”. Roczniki zawierały od 368 do 982 stron. Ostatni zeszyt pod władzą okupanta wyszedł w Krakowie dnia 8 lipca 1944 r. Rocznik zakończony został już przez władze polskie numerem 5, wydanym w Lublinie dnia 28 grudnia 1944 roku.”

W roku 1945 wydawnictwo powróciło do swojej dawnej nazwy „Wiadomości Wyścigowe”, ale od roku 1952, kiedy to wydawcą zostały Państwowe Tory Wyścigów Konnych Przedsiębiorstwo Państwowe Wyodrębnione – Warszawa, Tor Wyścigowy na Służewcu, pismo jako podtytuł otrzymało: „Biuletyn oficjalny Państwowych Torów Wyścigów Konnych”.

Zaprzestano podawania informacji kto jest redaktorem „Wiadomości”.

Autor: Lesław Kukawski
Słownik Jeździecki i Hodowlany

Wpis aktualizowano: 23.11.2023


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

Wiadomości Wyścigowe – czasopismo (1926-1991)

„Prawidła Wyścigowe” (1935)

Słownik Jeździecki i Hodowlany – Lesław Kukawski


Pokrewne Legendy:

ARABELLA (CROSS – ATA)

Na torze wyścigowym spędziła jeden sezon. Trenowana przez Dorotę Kałubę wygrała wszystkie sześć wyścigów, w których wystartowała. Od 1975 roku gonitwa Oaks nazwana została jej imieniem.

Czytaj więcej…

Stanisław Schuch

Polski hipolog, świetny eksterierzysta i organizator wyścigów konnych. Współtwórca hodowli koni w Polsce po I i II wojnie światowej. Z W. Pruskim i J. Grabowskim napisał II tom podręcznika pt. „Hodowla koni”.

Czytaj więcej…

Maria Kinga Świdzińska

Naukowiec i hodowczyni koni. Od 1974 prowadziła w Golejewku bardzo cenne dla polskiej hodowli prace naukowe dotyczące koni pełnej krwi angielskiej. W 1981 r. obroniła pracę doktorską dotyczącą oceny reproduktorów pełnej krwi.

Czytaj więcej…


Galeria:




Żołnierz, jeździec, brązowy medalista IO Amsterdam 1928, WKKW druż, Kawaler orderu Virtuti Militari, Krzyż Cesarza Karola, Krzyż Walecznych.

______________________________________________________________

Józef Piotr Trenkwald urodził się dnia 14 sierpnia 1897 r. w Wiedniu. Był synem Roberta, generała armii austriackiej i Herminy hrabianki Fellner von Feldegg. (…)

Dnia 7 grudnia 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego i otrzymał przydział do 8. Pułku Ułanów im. Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie. W 1919 r. jako dowódca plutonu walczył z Ukraińcami na froncie wołyńskim, dokonując śmiałych i bardzo niebezpiecznych wypadów na przeważające siły nieprzyjaciela, za co w styczniu 1920 r. został przedstawiony do odznaczenia Orderem Wojennym Virtuti Militari. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Walczył z Armią Konną Siemiona Budionnego pod Beresteczkiem, Artasowem i Komarowem (31 sierpnia 1920 r.).

Dowodził szwadronem w 1. Pułku Strzelców Konnych, który w 1920 r. prowadził zacięte boje z Armią Czerwoną. Za odwagę na polach bitew został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Srebrnym Krzyżem Zasługi, Brązowym Medalem Waleczności, Krzyżem Cesarza Karola, Srebrnym i Brązowym Medalem Zasługi „Signum Laudis”. W 1919 r. awansował do stopnia porucznika, a w 1924 r. – rotmistrza.

Józef Trenkwald był bardzo dobrym jeźdźcem, a jego umiejętności dostrzegli przełożeni, kwalifikując go do zespołu, przygotowującego się do udziału w igrzyskach olimpijskich w 1920 r. Polska miała zadebiutować w Antwerpii na arenie międzynarodowej po 123 latach niewoli. Była to pierwsza grupa jeździecka, która powstała w Centralnej Szkole Jazdy w Grudziądzu na podstawie rozkazu Generalnego Inspektora Jazdy z kwietnia 1920 r. Organizatorami grupy byli wówczas ppłk Sergiusz Zahorski, mjr Karol Rómmel (objął kierownictwo) oraz por. Tadeusz Daszewski. Oprócz por. Trenkwalda szkoleniem objęto jeszcze 14 zawodników. Jednak wyjazd polskich jeźdźców na zawody olimpijskie nie doszedł do skutku, ponieważ w połowie czerwca 1920 r. oficerowie zostali skierowani na front wschodni i walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej.

Przed kolejnymi igrzyskami w 1924 r. został wyłączony z przygotowań z powodu złamania obydwu kości lewego podudzia. W 1928 r. otrzymał trzecią szansę na start w igrzyskach. Tym razem żadne wydarzenie nie zakłóciło udziału rtm. Trenkwalda w rywalizacji olimpijskiej. Został zakwalifikowany do reprezentacji narodowej w WKKW. Concours Complet d’Equitation rozgrywany był w dniach od 8 do 12 sierpnia w Hilversum pod Amsterdamem. Po pierwszej próbie, w której sędziowie zwracali uwagę na eksterier konia, Polacy uplasowali się dopiero na XII m na 17 zespołów biorących udział we współzawodnictwie, ale rtm. Trenkwald na Lwim Pazurze, zajął wysoką VIII lokatę w stawce 46 jeźdźców. Próba terenowa zdecydowanie poprawiła pozycję polskiej ekipy, która przesunęła się na III m, a rtm. Trenkwald ponownie był najlepszy w zespole. Ostatnia próba WKKW, konkurs skoków przez przeszkody zorganizowany został na głównym stadionie olimpijskim w Amsterdamie. Parcours z 12 przeszkodami Lwi Pazur pokonał bez większych problemów i ostatecznie, indywidualnie rtm. Trenkwald zajął XXV m. Pozostali Polacy wywalczyli: XIX m – rtm. Antoniewicz i XXVI – ppłk Rómmel, a w klasyfikacji drużynowej Polacy zdobyli brązowy medal olimpijski.


(…)

W latach 1923-1939 Józef Trenkwald wielokrotnie uczestniczył w międzynarodowych zawodach w kraju i zagranicą. Trzykrotnie brał udział w prestiżowych konkursach o Puchar Narodów, a dwa razy był w reprezentacji, której udało się to trofeum wywalczyć. Było to w 1931 r. w czerwcu w Warszawie i w sierpniu w Rydze. W obydwu zawodach dosiadał klaczy Madzia. Rywalizował także w rozgrywanych od 1931 r. Jeździeckich Mistrzostwach Polski, trzykrotnie stając na podium. W 1931 r. w Warszawie na koniu Partyzant został II wicemistrzem Polski w WKKW, w 1933 r. w Warszawie – na Madzi zdobył tytuł wicemistrza w WKKW, a w 1937 r. w Gnieźnie – na Zwiahelu tytuł II wicemistrza Polski w konkursie skoków przez przeszkody. Jeździectwem zajmował się nie tylko praktycznie, ale także teoretycznie, będąc autorem licznych fachowych artykułów w czasopismach specjalistycznych, w periodykach kawaleryjskich okresu międzywojennego. W 1935 r. Polski Związek Jeździecki odznaczył go Honorową Odznaką Jeździecką za udział w igrzyskach i zdobycie brązowego medalu olimpijskiego.

(…)

Cały artykuł i inne źródła znajdziesz w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (kliknij)

Autor: Renata Urban

Wpis aktualizowano: 03.11.2023


Józef Trenkwald zmarł 19 listopada 1956 w Londynie.
Został pochowany na Cmentarzu Brompton w Londynie.
Pośmiertnie awansowany do stopnia podpułkownika.


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Geneza i działalność CWK w Grudziądzu” (2022) – Renata Urban

„Tradycje sportów konnych w Polsce do 1939 roku” (2022) – Renata Urban

„Jedna szkoła jazdy, różne losy” (2019) – Hanna Łysakowska

„Józef Piotr Trenkwald” (2012) – Witold Duński

„Józef Trenkwald – olimpijczyk z Amsterdamu 1928 r.” (2012) – Renata Urban

„Polski dosiad czym był Grudziądz dla polskiego jeździectwa” (2002)

„Rozważania na temat polskiej szkoły jazdy konnej” (1976)

„Wielkie Wojskowe Szkoły Jazdy. Polska – Grudziądz” (1934)

„Szóste Międzynarodowe Oficjalne Zawody Konne w warszawie” (1933) – Józef Trenkwald, Seweryn Kulesza, Kazimierz Szosland

„W obronie przez nas obranego systemu jazdy konnej” (1932) – Michał Woysym-Antoniewicz, Józef Trenkwald

„Los Angelos” (1932) – Józef Trenkwald, Michał Antoniewicz

“Amsterdam – Hilversum” (1928) – Leon Kon


Pokrewne Legendy:


Galeria:




Igrzyska Olimpijskie Amsterdam 1928, brązowy medal drużynowy w wkkw, pod ppłk Karolem Rómmlem z 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego.
______________________________________________________________

Tak o występie Donneuse (Donese) w czasie IO Amsterdam 1928, Pisał Leon Kon (w tekście zachowano język oryginału):

„Z kilku dobranych koni i pracowanych dla szampjonatu podczas zimy w grupie Olimpijskiej, najodpowiedniejszemi okazały się tylko dwa konie: „Donese” pełnej krwi kl. włoska ppułk Rómmla, urodzona w Anglii. z dobrą karierą wyścigowo-przeszkodową we Francji i rządowy, importowany z Francji, również z niepoślednią przeszłością steepleową wał. pełnej krwi „Tukase”, pracowany przez mjr. Dobrzańskiego.

Każdy z tych dwóch koni miał swe zalety i ujemne strony.

”Donese'”, kl. wyjątkowej siły, ze zdolnością do skoków, z której złożyła pod ppłk Rómmlem doskonały egzamin na wiosnę w Nicei. Za to z usposobienia była histeryczką, co komplikował szalony nerw, przeczulona wrażliwość i nadzwyczaj ostry temperament. Ze stajni wyścigowej przybyła do Grudziądza w listopadzie 1927 roku, zupełnie nieujeżdżona — odwrotnie z licznemi bardzo przykremi wadami.

Do dnia występu pracowana, odrzucając wymuszone przerwy, w ciągu 6 i pół miesięcy zrobiła duże postępy i choć siedziało się na niej bardzo delikatnie by czemś nie obudzić ledwie maskowanego temperamentu, chodziła podczas pracy nie tylko efektownie, ale i dobrze, często wykonując zadanie na czworoboku bez błędu. Ale daleko jej było, a może zawsze będzie daleko do pewności i gwarancji niemiłych niespodzianek.

Przypuszczając, te podczas próby ujeżdżenia, może z nią coś zajść, miało się jednak dużo pewności, że w pozostałych próbach dotrwa do końca prędzej niż inne nasze konie. (…)

„Donese” pod ppułk. Rómmlem wypadło w udziale, występować w godzinach popołudniowych, w ostatniej serji kiedy to na placu była największa ilość widzów. Przy rozprężaniu przed samym występem chodziła bardzo dobrze i spokojnie. jak to robiła stale w ciągu ostatnich kilku tygodni.

By wjechać na czworobok należało przebyć przez pierścień, siedzących i spacerujących widzów; gdy tylko „Donese” znalazła się wewnątrz pierścienia, natychmiast wykazała stan najwyższego zdenerwowania, bez żadnych widocznych ku temu powodów.

A mimo to. łatwo objaśnić przyczynę. W przejściu przez tłum musiała „Donese” przypomnieć wyjazd z paddocku na start. Zielona murawa i duża wolna przestrzeń wewnątrz pierścienia widzów dopełniły wrażenia początku wyścigów. „Donese” prawie odrazu pokryła się potem i pierwsza połowa wykonania zadania, wypadła bardzo niefortunnie, dopiero później klacz zrozumiała, że jest nie na starcie, ochłonęła i można było pokazać jakość jej ujeżdżenia.

Ciekawem jest, iż po zjechaniu z boiska ppułk Rómmel próbował jeszcze powtórzyć zadanie.

I znowu „Donese” chodziła jak automat.

Trzeba zaznaczyć, że „Donese” była trzy razy jeżdżoną jeszcze w Grudziądzu na tamtejszem boisku piłki nożnej, bardzo przypominającem tor Hilversumski; tam zachowywała się ona doskonale, bo nie sposób było ani wykonać podobnej ludzkiej dekoracji tłumu, ani można było przewidzieć, że w Hilversum publiczność będzie dopuszczoną wewnątrz toru.

Wszystko to wskazuje, jak ostrożnym trzeba być z końmi z toru wyścigowego i że nie każdy z nich nadawać się będzie do szampjonatu. (…)

Maksymalny czas wyrobiły tylko dwa konie: „Donese” pod ppułk. Rómmlem i „Flucht” kl siwa, Niemca por. Zipperfa. Wobec tego indywidualnie w steepleu ex-aequo pierwsze miejsce należało się tym dwom jeźdźcom. (…)

Ppułk. Rómrnel na „Donese” przybył w czasie 14’26”. Za nadrobienie czasu „Donese” zyskała 30 punktów bonifikacji bez zastosowania mnożnej Ale miała ona w parcoursie 6 p. k. które z zastosowaniem mnożnej stanowią 210 p. k. Policzono jej za upadek silne potknięcie się podczas przejazdu przez płaski rów. dzielący szosę od lasu. Przyjmując pod uwagę stracony na to czas i jeszcze nadrobione 3`20′, „Donese” wykazała niezwykłą szybkość. Za cross razem otrzymała ona 520 punktów bonifikacji. (…)

Gdyby nie trata czasu „Donese” na potknięciu, bo innych błędów me popełniła bezwzględnie nietylko w samym cross’ie była by indywidualnie pierwszą, ale i w całokształcie próby wytrzymałości.” (…)

Autor: Leon Kon
„Amsterdam – Hilversum” (1928) – Leon Kon


Poniżej znajdziesz linki do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej.

Wpis aktualizowano: 13.11.2023


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Polscy jeźdźcy olimpijscy okresu międzywojennego część III – Amsterdam 1928 (2019) – Hanna Łysakowska, Kazimierz Marcinek, Tomasz Waszczuk”

„Amsterdam – Hilversum” (1928) – Leon Kon

„Jeźdźcy polscy na dziewiątej (IX) Olimpiadzie” (1928) – Leon Kon

„Już o Olimpiadzie w 1928 r. …” (1926) – Leon Kon


Pokrewne Legendy:

Karol Rómmel

Żołnierz, trener, artysta w malarstwie, rysunku i jeździe konnej. Trzy krotny olimpijczyk (1912 – Sztokholm, 1924 – Paryż, 1928 – Amsterdam). Działał w KJK w Łodzi (1937) oraz JLKS Sopot (po wojnie).

Czytaj więcej…


Galeria:




Koń polskiej hodowli (Karol Skarbek), startując pod rtm. Józefem Trenkwaldem przyczynił się do zdobycia brązowego, drużynowego medalu w konkurencji WKKW.
______________________________________________________________

Tak o występie Lwiego Pazura w czasie IO Amsterdam 1928, Pisał Leon Kon (w tekście zachowano język oryginału):

„Podczas wiosennego „Szampjonatu konia” w Warszawie, okazał się jako nadający się wał. gn. „Lwi Pazur, pełnej krwi, hod. hr. Skarbka koń służbowy; rtm. Trenkwalda, 8 p. uł, osobiście przez niego przygotowany. Jeździec i koń określili sami swoją przydatność do wyjazdu na Olimpiadę za pomocą osiągniętego wyniku. (…)

Co do fachowego przygotowania czworoboku nic zarzucić nie można było.

Sędziowie byli umieszczeni wzdłuż przeciwległej od wjazdu krótkiej ściany czworoboku na odległości kilkunastu metrów od niego. Ulepszeniem w porównaniu z r. 1924-ym było i to. że każdy sędzia miał osobny stolik i sekretarza, jak to się robi od paru lat u nas. W taki sposób wpływ jednego sędziego na drugiego był niemożebny. (…)

Próba odbywała się bardzo wolno z wielkiemi przerwami między jednym a drugim jeźdźcem. (…)
„Lwi Pazur” pod rtm. Trenkwaldem wykonał prace na czworoboku bardzo ładnie i poprawnie. Brakowało mu prezencji, szczególnie w porównaniu z końmi innych narodowości. Pod tym względem w myśl propozycji, sędziowie mają dość dużą swobodę i 10 punktów do dyspozycji, które po zastosowaniu mnożnej, znacznie zmieniają średnią arytmetyczną tej próby.
„Lwi Pazur” przez to stracił kilkanaście punktów.

Dla steeple’u wyznaczono na dystansie 4000 mtr. normę czasu 6’40” t. j. tempo 600 mtr. na minutę. (…)

Maksymalny czas wyrobiły tylko dwa konie: „Donese” pod ppułk. Rómmlem i „Flucht” kl siwa, Niemca por. Zipperfa. Wobec tego indywidualnie w steepleu ex-aequo pierwsze miejsce należało się tym dwom jeźdźcom.

„Lwi Pazur” nadrobił 33 sek. i otrzymał 508 punktów; „Moja Miła” nadrobiła 45 sek., więc zaliczono jej 514 punktów. (…)

Dystans cross‘u wynosił 8 000 mtr., norma czasu 17’46″ przy tempie 450 mtr. na minutę. Za nadrobienie każdych 10 sek. (na poprzedniej Olimpjadzie za nadrobienie każdych 5 sek.) dodawano bez zastosowania mnożnej (35) po 2 punkty. Przejście całego dystansu w czasie szybszym niż 13’16” t. j. w tempie 600 mtr. na minutę w rachubę nie przyjmowano. W taki sposób największa ilość punktów, którą mógł tu uzyskać jeździec było 744 punkty.

Rtm. Trenkwald na „Lwim Pazurze”, wprowadzony w błąd zasłoniętemi przez widzów wytyczającemi chorągiewkami zmylił parcours, skierowując się w inną niż należało stronę. Prawie natychmiast zauważona przez jeźdźca pomyłka była niezwłocznie naprawioną. Jednak zawrócenie konia i rozpoczęcie biegu od miejsca, gdzie zaszła pomyłka, spowodowało przekroczenie o 45 sek. normy czasu, więc za cross zaliczono mu z zastosowaniem mnożnej 157.5 punktów karnych, czyli po potrąceniu tej cyfry padło 542.5 punktów bonifikacji. (…)”

Autor: Leon Kon
„Amsterdam – Hilversum” (1928) – Leon Kon

Poniżej znajdziesz linki do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej.

Wpis aktualizowano: 14.11.2023


Publikacje w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej:

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Polscy jeźdźcy olimpijscy okresu międzywojennego, część III” (2019)

„Józef Trenkwald – olimpijczyk z Amsterdamu 1928 r.” (2012)

„Józef Piotr Trenkwald” (2012) – Witold Duński

„Amsterdam – Hilversum” (1928) – Leon Kon

„Już o Olimpiadzie w 1928 r. …” (1926) – Leon Kon

„Jeźdźcy polscy na dziewiątej (IX) Olimpiadzie” (1928) – Leon Kon


Pokrewne Legendy:

Karol Rómmel

Żołnierz, trener, artysta w malarstwie, rysunku i jeździe konnej. Trzy krotny olimpijczyk (1912 – Sztokholm, 1924 – Paryż, 1928 – Amsterdam). Działał w KJK w Łodzi (1937) oraz JLKS Sopot (po wojnie).

Czytaj więcej…


Galeria: