Patron Honorowy:

Mecenas: Kujawsko-Pomorski Związek Hodowców Koni

Opiekun: Hubert Szurik

Jeden z czołowych współczesnych polskich hodowców koni sportowych (ogier MJT Nevados), rzutki przedsiębiorca, znakomity rolnik.

Do grona wybitnych postaci polskiej hodowli i jeździectwa, których w 2016 roku z bólem serca pożegnaliśmy na zawsze, w listopadzie dołączył Stanisław Szurik – jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich hodowców koni sportowych, rzutki przedsiębiorca, znakomity rolnik uhonorowany tytułem Rolnika Pomorza i Kujaw, z zamiłowania myśliwy. To rumaki wyhodowane w jego stadninie w Liszkowie od lat stanowiły o jakości kujawsko-pomorskiej hodowli koni szlachetnych – były obiektem podziwu i niedoścignionym wzorem dla nas wszystkich.

Stanisław hodowlą koni zainteresował się w połowie lat 90., gdy rozpoczął gospodarowanie w położonym na Krajnie gospodarstwie Liszkowo, miejscu o ponadstuletnich tradycjach hodowli koni szlachetnych. Mając duże doświadczenie w rolnictwie i prowadzeniu hodowli innych gatunków zwierząt gospodarskich, już na wstępie postawił na jakość. Materiałem wyjściowym, z którym organizował stadninę, były klacze pochodzące z renomowanych hodowli krajowych i zagranicznych oraz ogiery z najlepszych linii. Od początku zwracał dużą uwagę na selekcję wyhodowanego materiału pod kątem użytkowym i eksterierowym. Ta koncepcja znakomicie wpisała się wówczas w pierwsze z prawdziwego zdarzenia imprezy hodowlane (próby dzielności klaczy, przeglądy i wystawy hodowlane) organizowane przez Kujawsko-Pomorski Związek Hodowców Koni, w których od początku liszkowskie konie odgrywały pierwszoplanowe role.

Równolegle rozwijana była infrastruktura służąca hodowli i treningowi koni w postaci adaptacji stylowych, jeszcze XIX-wiecznych stajni, krytej ujeżdżalni, a także nowych pastwisk. W hodowli koni szlachetnych, jak w żadnej innej, znaczenie ma kompetencja i zaangażowanie ludzi, którzy pracują bezpośrednio przy zwierzętach. Stanisław i w tym zakresie miał dobrą rękę – przez stajnie w Liszkowie przewinęli się Jakub Kaczmarek, Rafał Narloch, Anita Raszka, Jan Korczyński, Katarzyna Szczubiał i przede wszystkim Krzysztof Kierzek – dziś dowodzący ZT Bielice, jednym z najlepszych ośrodków treningowych dla młodych koni w Polsce.

W zakresie rozrodu na początku funkcjonowania stadniny oczkiem w głowie Stanisława były ogiery czołowe Grand de la Cour i Concert, którym zapewnił trening i prezentację do poziomu ogólnopolskiego włącznie, wiedząc, że to najlepsza reklama potomstwa, które przyszło po nich na świat w liszkowskich stajniach. Swoje ogiery udostępniał hodowcom na bardzo preferencyjnych warunkach, w konsekwencji swego czasu należały do najintensywniej wykorzystanych hodowlanie reproduktorów w Polsce! Choć kochał je całym sercem, rychło spostrzegł, że prawdziwa przyszłość, mimo wysokich kosztów, tkwi w nowych technikach rozrodu, co w tym czasie dla większości naszych hodowców wcale nie było takie oczywiste. W kolejnych latach rozród oparty był już więc w całości na inseminacji w większości nasieniem mrożonym, importowanym najpierw ze stadniny Zangersheide (Calvados Z, Chicago Z i Crown Z), a następnie od hodowców francuskich (Leoville, Johnny Boy II i Top Gun Semilly) i niemieckich (Cordess i Black Jack). Sukces w tym zakresie zapewniła współpraca z dr. Przemysławem Mazurkiem, od początku zajmującym się stadniną w Liszkowie. Szybko przyszły pierwsze sukcesy na hodowlanych i sportowych arenach. Można długo wymieniać konie, które przez lata zdobywały laury sportowe i hodowlane w zakładach treningowych i na wystawach.

Granit S sp (Faust Z – Gracenta han po Graf Grannus han) – startował na poziomie DR ZO (Hubert Kierznowski) a następnie w ekipie kanadyjskiej w zawodach Pucharu Świata w skokach. Notowany w rankingu WBFSH, Quattro S sp (Romualdo kwpn – Quanta po Quamiro hol) startował na poziomie DR ZO (Bartłomiej Włodarski), Mozart sp (Mywill kwpn – Morena wlkp po Mapnik wlkp) finalista MPMK (Stanisław Marchwicki), a potem Mistrz Polski Juniorów i Młodych Jeźdźców (Piotr Sikorski). Wreszcie czempionki prób dzielności Fabreggia S sp, Federica S sp (także finalistka MPMK-A), Faworytka S sp, Donna Rosa S sp i wiele innych…

Wszystkie te sukcesy bledną jednak przy tryumfach, jakie odnosił siwy ogier Nevados S (Calvados Z – Nestia S po Romualdo). Najpierw było to Mistrzostwo Polski Młodych Koni 4- i 5-latków (pod Jackiem Zagorem), a następnie tytuł Mistrza Świata koni 7-letnich w skokach w sezonie 2015 (pod Gregorym Watheletem BEL). Wówczas wydawało się, że na długie lata pozostanie ten sukces szczytowym osiągnieciem polskiej hodowli. Sezony 2018-2019 były jednak jeszcze bardziej udane. Po zwycięstwach w Paryżu, Waregem, Liege i Pradze Nevados siegnął po tytuł
drużynowego Mistrza Europy, a jego córka z debiutanckiego rocznika Donna Neva S (Daria Kobiernik) została najlepszą czterolatką Mistrzostw Polski Młodych Koni. Kolejna córka Capella sp – czempionką klaczy sp podczas Dni Polskiego Konia Sportowego. Nie gorzej poczynali sobie synowie Nevadosa. Fabregas S sp został najlepszym ogierem polskiej hodowli w Polowej Próbie Dzielności, Why Not wlkp – Czempionem rasy wielkopolskiej, a Celynos sp Mistrzem Polski Północnej w skokach luzem. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszystkie te konie reprezentują bardzo nieliczne dwa pierwsze roczniki potomstwa Nevadosa, to śmiało możemy stwierdzić, że jest to reproduktor o potężnej sile dziedziczenia cech sportowych i znajduje się na najlepszej drodze aby jak Ramzes xo dołączyć do legend światowej hodowli. Obszerna jest też lista sukcesów koni kolegów i koleżanek, którzy w materiał hodowlany zaopatrywali się właśnie w Liszkowie. Filozofię hodowlaną Stanisława Szurika zawsze charakteryzowała też głęboko patriotyczna postawa i przywiązanie do rodzimej organizacji hodowlanej jaką jest Kujawsko-Pomorski Związek Hodowców Koni. Nigdy nie zdradził polskiej hodowli, mimo licznych pokus nie zdecydował się na służbę obcym i zapisywanie swoich koni do zagranicznych ksiąg hodowlanych.

Jak kto żył, tak i go pochowają – mówi ludowe przysłowie. Tłumy zgromadzone przy jego trumnie najlepiej świadczyły, jak silne piętno wywarł na swoje otoczenie ten bardzo dobry i skromny hodowca, wierny tradycji i mocno związany z KPZHK, człowiek, który sprawił, że po latach na świecie zaczęto ponownie mówić o polskich koniach…

Autor tekstu: Tomasz Bagniewski

Dziękujemy Polskiemu Związkowi Hodowców Koni oraz czasopismu Hodowca i Jeździec za zgodę na publikację powyższego materiału.