Wpisy

Patron Honorowy: Schronisko Skrzyczne

Mecenas: Burmistrz Miasta Żywca – Antoni Szlagor

Opiekun: Stanisław Chomiczewski

Hodowca koni, znakomitość na Żywiecczyźnie osnuta mgiełką tajemnicy. Człowiek, który całe swoje życie poświęcił „polskim koniom arabskim”.
________________________________________________________________________

Dwie lilie srebrne, jedna w górę, jedna w dół w czerwonym polu, to znany już w XIV wieku staropolski herb szlachecki – „Gozdawa”.

Józef Tyszkowski był arystokratą z ducha, a nie z majątku: człowiek rzetelnej, wciąż pogłębianej lekturą i doświadczeniem wiedzy, pracowity, stanowczy i przy tym w sytuacjach krytycznych zdolny do osobistych poświęceń. Wśród obcych budził respekt już samą posturą – okazałym wzrostem (ponad metr dziewięćdziesiąt), potężną budową, twarzą o wybitnie męskich, „orlich” rysach.

Urodził się gdzieś na Kresach w 1889 roku. Kiedy wybuchła II wojna światowa zarządzał stadniną koni arabskich w Starym Siole, pod Bóbrówką.

Epopeja wojenna rodziny Tyszkowskich i koni arabskich, które ratowali prowadziła przez Dębicę, Brzesko, Kraków, Żywiec, Bażanowice (pod Cieszynem), Mimoň (Czechy), Topoľčianky (Słowacja), skąd ostatecznie trafiły do Nowego Dworu na Żywiecczyźnie gdzie Józef Tyszkowski został kierownikiem stadniny koni arabskich. Konie hodowli SK Nowy Dwór, po wojnie zwyciężyły Derby Polski 7x.

Wizytówką hodowlaną stadniny w Nowym Dworze był:
ogier COMET oo (1953-1964) [Abu Afas – Carmen / Trypolis] – jeden ze 100 gwiazd polskiej hodowli i sportu minionego stulecia. Ten znakomity reproduktor, był znany przede wszystkim jako ojciec klaczy. Jego potomstwo charakteryzowało się nie tylko wybitną, nowoczesną urodą ale i dużymi zdolnościami wyścigowymi.

Józef Tyszkowski zmarł 2.12.1974 roku. Spoczywa wraz z żoną i synem na cmentarzu we wsi Radziechowy pod Żywcem.

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Dwie pasje ‚dziadka’ Tyszkowskiego” (1973) – Tadeusz Karpisz

„Nowodworskie klacze – opowieść o Józefie Tyszkowskim” – Roman Pankiewicz

Patron Honorowy:

Mecenas: Andrzej Lohman

Opiekun Legendy: Wioletta Rómmel (synowa) oraz Karolina Rómmel (wnuczka)

Żołnierz, trener, artysta w malarstwie, rysunku i jeździe konnej. Trzykrotny olimpijczyk (1912 – Sztokholm, 1924 – Paryż, 1928 – Amsterdam). Działał w KJK w Łodzi (1937) oraz JLKS Sopot (po wojnie).

Urodzony 22 maja 1888 w Grodnie. Zmarł 7 marca 1967 roku w Elblągu. Pochowany na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku Wrzeszczu.

Odznaczony: krzyż srebrny orderu Wojennego Virttuti Militari, Medal za wojnę 1918-1921, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Domowego pw. świętych Maurycego i Łazarza (Włochy),
Medal V Olimpiady (1912, Sztokholm, Szwecja) – tutaj, gdyby nie potknięcie Ziablika na ostatnim rowie, które spowodowało upadek i złamanie u jeźdźca kilku żeber, najprawdopodobniej zwyciężyłby w tym konkursie. Za doskonałą jazdę przyznano mu medal olimpijski, który miał prawo nosić razem z orderami.

Trzykrotny olimpijczyk
– Sztokholm 1912 (w reprezentacji Rosji): skoki przez przeszkody indywidualnie – 9 miejsce, koń Ziablik.
– Paryż 1924: skoki przez przeszkody indywidualnie – 10 miejsce, drużyna – 6 miejsce, koń Faworyt; WKKW: indywidualnie – 10. miejsce, drużyna – 7 miejsce, koń Krechowiak;
– Amsterdam 1928: WKKW: indywidualnie 26 miejsce, drużyna – 3 miejsce (brązowy medal), koń Donneuse.

Karol Rómmel na koniu Revcliffe był członkiem ekipy (Królikiewicz/PICADOR, Kazimierz Szosland/CEZAR, Henryk Dobrzański/MUM EXTRA-DRY), która w Nicei (Francja) 26 kwietnia 1925 roku wywalczyła dla Polski pierwszy Puchar Narodów.

Przyczynił się do zdobycia Pucharu Narodów dla Polski jeszcze w roku 1927 w Nowym Jorku i 1928 w Nicei.

Był mistrzem Polski w roku 1935 na klaczy Sachara i 1937 na wałachu Dyngus. Na tym samym koniu zdobył też srebrny medal w 1938 roku. Brązowy medal MP zdobył w 1934 na Aliancie.

Baron Karol Rómmel ukończy Korpus Kadetów w Odessie w 1906 roku, a Pawłowską Junkierską Szkołę Piechoty w Petersburgu w 1908 roku.

Służbę jako podporucznik zaczął w Izmajłowskim Pułku Pieszej Gwardii w Petersburgu. Tam też z pomocą dowódcy zaczął studiować malarstwo i rysunek w klasie batalistycznej N.S. Samokisza na ASP w Petersburgu.

Jako oficer piechoty (!!) został reprezentantem Rosji w jeździeckiej ekipie olimpijskiej (Sztokholm 1912). W 1913 roku Karol Rómmel ustanowił w Petersburgu rekord skoku na szerokość – 694 cm, na klaczy pełnej krwi angielskiej MONNA VANNA.

W Armii Rosyjskiej do roku 1917 w stopniu pułkownika. Do Wojska Polskiego został przyjęty 15.07.1919 roku, w stopniu majora. W Polsce kierował między innymi Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu (polskim ośrodkiem szkolenia reprezentacji jeździeckiej).

W roku 1938 nakładem Wojskowego Instytutu Naukowo-Oświatowego, wydał książkę: „Zaprawa i jazda wyścigowa – praktyczne wskazówki zaprawy konia do wyścigów z przeszkodami i biegów na przełaj” (prowadzimy starania o licencję na dygitalizację tej książki, która ukaże się na na naszych stronach).

W 1939 roku ustanowił rekord Polski w skoku na wysokość 198 cm, na koniu DYNGUS. W latach 1919-1939 brał udział w ponad 490 konkursach i wyścigach przeszkodowo-płotowych, zdobywając pierwsze miejsce ponad 200 razy.

W roku 1937 zorganizował w Łodzi – Klub Jazdy Konnej, którym kierował aż do wybuchu wojny (1939). Po wojnie był między innymi trenerem w Jeździeckim Ludowym Klubie Sportowym w Sopocie oraz współpracownikiem i konsultantem reżyserów realizujących batalistyczne filmy: „Krzyżacy” (1960), „Lotna” (1959).

W filmie „Lotna” wystąpił w roli proboszcza. Jak pisał ks. Andrzej Luter (Gazeta Wyborcza 6.02.2014) – ” ‚Lotna’ tak naprawdę była pożegnaniem z taką narodową tradycją, którą symbolizuje szwadron kawalerii – wzruszający, ale jednocześnie całkowicie anachroniczny. Nie da się zachować tradycji, wiary przodków, patrząc tylko w przeszłość. Stary ksiądz na koniu był symbolem czegoś ożywczego, radosnego, nawet w obliczu śmierci, nierozdrapującego swoich ran i krzywd, tylko idącego naprzód w świat – taki, jaki on jest.

Karol Rómmel był człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym. Spełnił się jako żołnierz, jeździec, artysta, trener, pisarz a nawet aktor.

Jego syn – Karol Rómmel j., urodzony 9.02.1959 odziedziczył po ojcu zdolności plastyczne i tak jak ojciec był wspaniałym kompanem. Ceniony budowniczy krosów, zginął tragicznie 25.07.2003 w wypadku samochodowym, wracając z Moskwy gdzie stawiał przeszkody terenowe na zawody międzynarodowe w WKKW.

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Zaprawa i jazda wyścigowa” (1938) – Karol Rómmel

„Sport jeździecki w broniach konnych II Rzeczypospolitej” (1974) – Zygmunt Bielecki

Patron Honorowy:

Mecenas: Barbara Towpik-Roszkiewicz

Opiekun: Jarosław Koch

Hodowca koni pełnej krwi angielskiej, człowiek niezwykle zasłużony dla hodowli, który w czasach wojennych ocalił cenny materiał zarodowy.
________________________________________________________________________

Urodził się 30 marca 1896 roku w Wilnie. Zmarł 7 października 1968 roku i został pochowany na cmentarzu prawosławnym na Woli w Warszawie.

Po ukończeniu studiów w Pskowie i Petersburgu gospodarował na Wołyniu w majątku odziedziczonym po matce. W grudniu 1939 roku został kierownikiem Państwowej Stadniny Koni w Ołyce koło Łucka, a następnie w 1941 roku kierownikiem stadniny koni angloarabskich w Młynowie koło Dubna. Stadnina ta pod koniec wojny została ewakuowana, poprzez Wolsztyn, gdzie dołączyły konie z Ołyki i Deraźnego, w głąb Niemiec do Goslaru leżącego u podnóża gór Harzu, a następnie do Erichsburga k. Einbecku. Wraz z Andrzejem Krzyształowiczem, z którym pracował w Nettelau, przyczynił się do rewindykacji koni czystej krwi arabskiej. Uratowane z pożogi wojennej zarodowe konie ze stadnin wołyńskich Ołyka, Młynów i Deraźne włączone zostały do stadnin w Kurozwękach i Walewicach i stały się podstawą hodowli koni angloarabskich. Do dnia powrotu w sierpniu 1947 roku do Polski kierował załadunkiem i odprawą wracających do ojczyzny koni. W tym samym roku rozpoczął pracę jako hodowca koni pełnej krwi angielskiej w zniszczonej po wojnie Stadninie Koni Widzów. Jego wrodzone cechy – pracowitość i sumienność po kilku latach zaczęły przynosić efekty. Konie przez niego wyhodowane wygrały m.in. 3x Derby, 4x Oaks, 4x Wielką Warszawską. Sombrero (1955) wygrał Derby i Wielką Warszawską, Laryks (1956) Derby i St. Leger, Mister Tory (1959) Derby i Wielką Warszawską. W 1966 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Patron Honorowy: Róża Thun

Mecenas: Henryk Woźniakowski (wnuk)

Opiekun: Rodzina Henryka Woźniakowskiego

Hodowca koni pełnej krwi angielskiej w SK Widzów. Najlepsze konie jego hodowli to ogier Casanova, klacz Bastylia i ogier Bałtyk. Artysta malarz.
________________________________________________________________________

W dniu 13 lipca 1984 r. zmarł w Katowicach w wieku 89 lat Henryk Woźniakowski, ostatni przedstawiciel tej generacji hodowców, których stadniny w okresie międzywojennym reprezentowały najwyższy poziom krajowej hodowli koni pełnej krwi angielskiej.

Henryk Woźniakowski był synem Marcjana i Marii, córki sławnego malarza Henryka Rodakowskiego. Szkołę średnią ukończył w Feldkirch w Austrii. Wyrósł w kulcie działalności dziadka-malarza i początkowo chciał pójść jego drogą. Studiował przez rok w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod kierunkiem Jacka Malczewskiego, ale pod presją rodziny, przede wszystkim ojca, zmienił zamiar i zajął się — zgodnie z tradycją rodzinną — pracą na roli. Pozwoliła mu ona rozwinąć jego inną pasję życiową — hodowlę koni. Ze względu na operację łokcia, której musiał się poddać w dzieciństwie, miał ograniczoną władzę w lewej ręce, co nie pozwoliło mu służyć w wojsku i brać czynnego udziału w konkurencjach hipicznych.

Działalność hodowlaną na szerszą skalę rozpoczął w 1922 r., lokalizując swą stadninę pełnej krwi w majątku Starzawa k. Przemyśla. Stado klaczy gromadził drogą zakupów w kraju i za granicą, przeważnie w Anglii i na Węgrzech, dokonując ich z dużym znawstwem, a jak przyszłość wykazała — z dużą intuicją hodowlaną. Na sukcesy nie czekał długo. W 1927 r. urodził się w Starzawie og. Casanowa (Balthazar — Crescentic), który w czasie długiej kariery wyścigowej potwierdził swą wysoką klasę.
W latach trzydziestych ze względów rodzinnych Henryk Woźniakowski był zmuszony przenieść stadninę ze Starzawy. Nadarzyła się ku temu dogodna okazja, a mianowicie możliwość wydzierżawienia gospodarstwa Widzów, znanego jako miejsce hodowli sławnych koni braci Lubomirskich. Henryk Woźniakowski, który doceniał rolę środowiska w hodowli koni pełnej krwi, nie mógł znaleźć w kraju równie sprawdzonego miejsca dla swej stadniny. W 1931 r. podpisał kontrakt dzierżawny z ówczesnym właścicielem F. Kobylińskim, ale obiekt był tak zniszczony, że dopiero po roku porządkowania mógł przenieść konie. Wśród przeniesionych koni znajdowały się dwa roczniaki, Bastylia i Hogarth po zakupionym przez Henryka Woźniakowskiego na Węgrzech ogierze Óreg Lak. Obydwa te konie łącznie z o rok młodszym ogierem Bałtyk (po Forward) był w 1935 r. jednymi z najlepszych racerów i dzięki nim Henryk Woźniakowski uplasował się na III miejscu wśród krajowych hodowców, biorąc pod uwagę sumę pieniężnych nagród wygranych przez wyhodowane konie. Gruntownie znający zagadnienia hodowlane Henryk Woźniakowski władał też doskonale piórem, publikując w „Jeźdźcu i Hodowcy” interesujące artykuły dotyczące zarówno nurtującego go problemu dziedziczenia dzielności wyścigowej u koni pełnej krwi, jak i wrażeń z wyjazdu do Turcji, związanego z próbami eksportu koni pełnej krwi do tego kraju.

W Widzowie stało ok. 20 własnych klaczy i ponadto co najmniej 10 obcych „na pensjonacie”. Druga wojna światowa naraziła stadninę w Widzowie na duże straty. Niemcy wywieźli cały rocznik źrebiąt urodzonych w 1937 r. i częściowo źrebięta urodzone w latach 1938 i 1939.

W czasie wojny Henryk Woźniakowski — z myślą o ratowaniu hodowli i celem udzielenia pomocy ludziom pracującym na torze wyścigowym — zorganizował w Widzowie własną stajnię wyścigową. Trenerem stajni został S. Stańczyk, a dżokejem M. Jednaszewski. Konie brały udział w wyścigach we Lwowie i Lublinie. Widzów w tym czasie zajmował czołową pozycję w kraju; w 1942 r. konie wyhodowane w tej stadninie wygrały najwyższą sumę nagród; najlepszym koniem był og. Bombowiec (po Forward). Supremacja koni widzowskich na torze wyścigowym widoczna była jeszcze w 1946 r.; wśród nich wyróżniał się og. Odeon (po Forward) i kl. Balkyris (po Bandit). Według Henryka Woźniakowskiego wychował on w sumie 11 koni klasowych i 28 pozagrupowych.

Prawie cały materiał żeński stadniny w Widzowie zaginął w czasie działań wojennych w 1945 r.; pojedyncze klacze trafiły do państwowych stadnin koni. Henryk Woźniakowski nie znalazł zatrudnienia przy odbudowie krajowej hodowli koni pełnej krwi, choć z racji swego dużego doświadczenia na to liczył. Poświęcił się więc malarstwu, szukając w nim zapomnienia.

Autor tekstu: Stanisław Deskur (1985)

Opublikowano za zgodą autora. Prawa zastrzeżone.

Patron Honorowy:

Mecenas: Fundacja Orła Białego

Opiekun: Fundacja Książąt Lubomirskich

Polski arystokrata, hodowca koni i właściciel Stadniny Koni Widzów. Twórca polskiego olimpizmu.
________________________________________________________________________

Urodził się 5 maja 1862 roku w Dubrownie jako syn Eugeniusza Lubomirskiego. Zmarł w czasie II wojny światowej, 5 czerwca 1941 roku w Krakowie.

W 1885 roku założył z braćmi Stanisławem (ekonomista i pierwszy prezes Banku Przemysłowego w Warszawie – twórca pierwszej fabryki samolotów w Polsce) i Władysławem (znawca koni, sportowiec i artysta – sponsorował m.in. Warszawską Orkiestrę Symfoniczną), spółkę zajmującą się prowadzeniem Stadniny Koni Pełnej Krwi Angielskiej. Skłoniło to Lubomirskich do zakupu w 1896 r. oddalonego o kilka kilometrów folwarku Widzów. Zbudowano tam nowoczesne jak na owe czasy stajnie, założono drenowane padoki.

Do wybuchu I wojny światowej konie wyścigowe Lubomirskich triumfowały na torach polskich, rosyjskich, austro-węgierskich i niemieckich, wygrywając: 4 razy Derby (2 razy w Warszawie, raz w Moskwie i Wiedniu), 2 razy Wielką Badeńską, St. Leger w Budapeszcie, kilka razy Oaks w Warszawie, Moskwie i Wiedniu. 12.12.1919 został pierwszym prezesem Polskiego Komitetu Igrzysk Olimpijskich (późniejszy PKOl).

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Hodowla koni wyścigowych podług stanu liczbowego” (1898) – Bruce Lowe

W najnowszym tomie leksykonu „Lubomirscy. Książęta polscy” (tom III), można przeczytać o historii SK Widzów, której założycielem był książę Stefan Andrzej Lubomirski.


Fragemnt opisu Stadniny Koni w Widzowie z leksykonu „Lubomirscy. Książęta polscy” (tom III).

Patron Honorowy: Senator RP Bogdan Klich

Mecenas:

Opiekun: Cezary Harasimowicz,
KKJ Kraków

Pierwszy polski medalista olimpijski – brązowy medal, Igrzyska Olimpijskie Paryż 1924 (koń Picador).

Urodzony 9 grudnia 1894 w Lwowie. Zmarł 4 maja 1966 w Konstancinie. Pochowany na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

Kawaler orderu wojennego Virtuti Militari. Dwukrotnie odznaczany krzyżem walecznych. Medal za wojnę 1918-1921. Gwiazda Rumunii, Korona d`Italia, Krzyż Królewski – Szwecja, Legia Honorowa – Francja. Jego koniem w 1. Pułku Szwoleżerów był Jasiek, na którym zdobył puchar w konkursie Grand Prix de la Ville de Nice, 1924. W 1926 roku, w Mediolanie na koniu Unigeno, pokonał wysokość 2,20. Uczestnik reprezentacji, która wygrała dla Polski pierwszy Puchar Narodów, Nicea 1925.

Żonaty z Tomisławą Lilienstern (1901–1994). Córka Krystyna (1921–2017), wnuk – Cezary Harasimowicz (autor historii rodzinnej „Saga czyli filiżanka, której nie ma”).

Zmarł wskutek obrażeń odniesionych po upadku z konia na planie filmu Andrzeja Wajdy „Popioły”, (Daniel Olbrychski wspominał o tym w swojej książce „Anioły wokół głowy”). Został pochowany w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.


Zapraszamy do przeczytania wspomnień Witolda Domańskiego o rtm. Adamie Królkiewiczu:

Trybuny nicejskiego hipodromu, gromadzącego co roku śmietankę europejskiego jeździectwa, były w 1925 r. wypełnione jak zwykle po brzegi. W najwaźniejszym dniu zawodów, w którym obywała się rozgrywka o Grand Prix de la Ville de Nice walczyli o palmę pierwszeństwa jeźdźcy włoscy, francuscy, belgijscy, szwajcarscy i polscy. Belg de Brabanderc na swym wspaniałym Periscope i rotmistrz Adam Królikiewicz na Cezarze uzyskali wyniki jedmakowe i mieli przeprowadzić dodatkową rozgrywkę o puchar przechodni miasta Nicei, chyba że …

Na ostatniej pozycji programu tego konkursu zapisany był słynny Picador. Koń ten wsławiony na Olimpiadzie w Paryżu i na wszystkich niemal hipodromach świata, zwycięzca niezliczonej ilości konkursów, musiał dawać swym przeciwnikom handicap. To też po raz piąty podniesiono przeszkody o 10 cm, a rów z wodą, który na początku konkursu miał 4 metry szerokości doszedł już do 5 metrów. Miejscowy dziennik „L’Eclaireur de Nice” tak pisał o tym pasjonującym przebiegu:

„Piąty handicap. Rów poszerzony o 100 cm, przeszkody podwyższone; parcours staje się bardzo poważny. Tylko jeden koń ma go zaatakować: To Picador, zwycięzca zeszłorocznego konkursu Monaco! Prowadzi go najlepsza „szpicruta” starego kontynentu — rotmistrz Królikiewicz. Czy pełen blasku jeździec zdoła go przebyć? Oto z cudowną łatwością Picador przechodzi po kolei wszystkie przeszkody. Przed trybuną sędziowską jest płot. Przeszkoda rzuca cień. Zmylony tym Picador strąca poprzeczkę. Ale dalej kończy bez błędu fruwając ponad drągami, rowami i ban-kietami, Rozlega się burza oklasków, a biało-czerwona flaga wznosi się na maszt. Gdyby nie ten cień, parcours byłby na pewno bez błędu. Rotmistrz Królikiewicz zdobywa nagrodę Nicei po raz drugi”. (…)

Czytaj więcej… (po kliknięciu przejdziesz do Polskiej Cyfrowej Biblioteki Jeździeckiej)

Autor: Witold Domański

Licencja udzielona przez spadkobierców Pana Witolda Domańskiego, dla BoberTeam, na potrzeby projektu Legendy Polskiego Jeździectwa. Prawa zastrzeżone.

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Olimpijska Szarża” (1992) – Adam Królikiewicz

„Jasiek, Picador i Ja” (1958) – Adam Królikiewicz

„Od Nicei do Nowego Yorku” (1927) – Adam Królikiewicz

„Jeździec i koń w terenie i skoku” (1958) – Adam Królikiewicz

„Honorowa Odznaka Jeździecka” (1936) – Redakcja czasopisma Jeździec i Hodowca

„Adam Królikiewicz (wspomnienie)” (1966) – Witold Domański

„Królikiewicz Adam” (2012) – Witold Duński

„Historia mojego konia Jaśka” (1958) – Adam Królikiewicz

„Portret olimpijczyka Picadora” (1958) – Adam Królikiewicz

„O koniu! Portret olimpijczyka Picadora” (1958) – Adam Królikiewicz

„Złota Papierośnica księcia Walii” (1959) – Adam Królikiewicz

„Sport jeździecki w broniach konnych II Rzeczypospolitej” (1974) – Zygmunt Bielecki

Adam Królikiewicz na Picadorze

Patron Honorowy: Janusz Okoński

Mecenasi: Michał Grunwald, Wojciech Piekałkiewicz, Jarosław Buczyński, Jerzy Urbański

Opiekun: Rodzina Adama Wąsowskiego, Artur Bober

Lekarz weterynarii, specjalista chorób koni. Całe życie z ukochanymi końmi i sportem jeździeckim
________________________________________________________________________

Urodził się 25.12.1932 w Warszawie

Pierwsze kroki zawodowe stawiał w Szpitalu Koni na Torze Wyścigów Konnych w Warszawie. Potem była SK Rzeczna, Tor Wyścigów Konnych w Sopocie i powrót do Szpitala Koni na Torze Wyścigów Konnych Służewiec, Warszawa.

Ceniony i szanowany przez hodowców, sportowców i lekarzy weterynarii. Szczególnie ukochał Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego. Był mianowany olimpijskim lekarzem weterynarii, brał udział w przygotowaniach i uczestniczył w IO: Monachium 1972, Moskwa 1980.

Jego charakter, osobowość i fachowość sprawiły, że został powołany do Komisji Weterynaryjnej Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej. Współpracując z Polskim Związku Jeździeckim jako lek. wet. stworzył podwaliny „weterynarii sportowej” współredagując Przepisy Weterynaryjne i tworząc Komisję Weterynaryjną PZJ. Zawsze otoczony młodymi lekarzami weterynarii, z którymi chętnie dzieli się wiedzą i doświadczeniem. Jest inicjatorem powołania Polskiego Towarzystwa Hipiatrycznego skupiającego Lekarzy weterynarii specjalistów chorób koni. Codziennie można Go spotkać w Szpitalu Koni na Służewieckim Torze.

Dr Adam Wąsowski to jedna z Legend, które wspierają projekt #winners100gwiazd

Artur Bober i Adam Wąsowski

Patron Honorowy: Szczepan Mazur

Mecenas: Wrocławski Tor Wyścigów Konnych – Partynice

Opiekun: Ewa Sałtrukiewicz

Jeden z najlepszych polskich dżokejów i trenerów. W swej ponad trzydziestoletniej karierze wygrał 1663 gonitwy.
________________________________________________________________________

Urodził się 4.06.1938 w Gronowie. Syn Stanisławy i Wincentego. Odszedł 01.02.2019. Został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Piasecznie.

Tak w zwięzłych słowach przedstawił go dziennikarz telewizyjny – Wojciech Zieliński:

„Jeden z najlepszych polskich dżokejów. W swej ponad trzydziestoletniej karierze wygrał 1663 gonitwy, co do dzisiaj jest niepobitym rekordem.

Dwanaście razy zwyciężał w Derbach: sześć razy na Służewcu i sześć za granicą, m.in. w Wiedniu, Brukseli i Pradze. Czterokrotnie triumfował w Wielkiej Warszawskiej. (…) Od 1988 roku udanie kontynuuje wyścigową karierę jako trener.”

W lipcu 1954 roku trafił na tor wyścigowy do Wrocławia, a już rok później zadebiutował w pierwszym wyścigu na arabskiej klaczy BONITA, trenowanej przez Józefa Garosza. W swoim debiutanckim sezonie wygrał we Wrocławiu 10 gonitw i został starszym uczniem. W 1956 roku przeniósł się na tor wyścigowy do Warszawy. Tam rozpoczął współpracę z najlepszymi magami warszawskich wyścigów. Tam też ukształtował się jego charakter i otwartość na ludzi.

Powiedział mi kiedyś zdanie, które utkwiło mi w pamięci: „Jeżeli człowiek robi to co kocha, to nie czuje upływu czasu.”

Słowa godne jego legendy.

Mieczysław Mełnicki

Patron Honorowy: Anna i Artur Bober

Mecenas: Gillmet Horses / Stadnina Koni “Ochaby”

Opiekun: Marcin Kowalczyk

Syn ziemi cieszyńskiej, żołnierz, sportowiec, największy talent w historii polskiego jeździectwa. Mistrz i wicemistrz olimpijski IO Moskwa 1980.
________________________________________________________________________

Uczestnik trzech olimpiad: Meksyk 1968, Monachium 1972 i Moskwa 1980. Mistrz olimpijski w skokach i zdobywca srebrnego medalu w Pucharze Narodów IO w Moskwie (1980). Spośród 126 indywidualnych zwycięstw Polaków w CHIO-CSIO w latach 1956-79, 44 odniósł Jan Kowalczyk.

17.-krotny Mistrz Polski (WKKW – 2x; skoki przez przeszkody – 15x). Był najlepszym jeźdźcem CHIO 1965 w Olsztynie (na Roncevalu i Drobnicy). W Akwizgranie (także podczas CHIO 1966) jadąc na Drobnicy, konkurs z wyboru, pokonał wszystkie sławy światowego jeździectwa (Mancinelli, Pessoa, Steenken, Goyoaga).

Wiktor Olędzki: „Janek to bardzo trudny charakter, potrzebuje mocnej ręki trenera (…) Ale takich predyspozycji do pracy z końmi jakie ma Janek nie ma nikt.”

Zmarł 24 lutego 2020 roku w wyniku długotrwałej choroby.

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Jan Kowalczyk i Artemor” (1980) – Antoni Święcicki

„XXII Igrzyska Olimpijskie Moskwa” (1980) – Eryk Brabec

Jan Kowalczyk – Artemor – IO Moskwa 1980 | FILM

Jan Kowalczyk
fot. www.maxkowalski.com

Jan Kowalczyk – IO Moskwa 1980

Patron Honorowy: Piotr Serafin

Mecenas: Małopolska Hodowla Roślin Spółka z o.o.

Opiekun: Stadnina Koni Białka

________________________________________________________________________
Kawalerzysta, hodowca, podróżnik. Jeden z wizjonerów wyścigów i hodowli koni arabskich w Polsce. Zmarł zapomniany w biedzie.
________________________________________________________________________

Człowiek, którego historia życia, nadaje się na scenariusz filmowej superprodukcji, z końmi na pierwszym planie.

Urodził się w 1884 roku w majątku rodzinnym, w miejscowości Rabe koło Ustrzyk Dolnych. Zmarł na serce 14.02.1958 r. w szpitalu w Miliczu i został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym. Wszystko wskazuje na to, że dziś jego mogiła już nie istnieje.

Po zakończeniu I Wojny Światowej dzierżawił majątek Czaple, gdzie założył z pięciu klaczy stadninę koni pełnej krwi.

Prowadził stajnię wyścigową, która odnosiła sukcesy Warszawie i Lwowie. W 1922 roku na łamach ,,Jeźdźca i Hodowcy” przedstawił pomysł założenia księgi stadnej dla koni czystej krwi arabskiej. Zaproponował przeprowadzanie prób dzielności dla koni arabskich w formie wyścigów.

Wybitny znawca koni czystej krwi, który kupił i pokazał światu pustynnego ogiera KUHAILAN HAIFI or.ar. Kosmopolita, któremu wyścigi i hodowla koni arabskich w Polsce wiele zawdzięcza.

Kliknij poniższe linki, aby przejść do powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej (otworzą się na nowej karcie):

„Ród ogiera Kuhailan haifi” (1984) – Roman Pankiewicz

„The Purebred arab horse in Poland” [EN] – Roman Pankiewicz

„Ród ogiera Kuhailan Haifi” (1984) – Roman Pankiewicz

„Polska Hodowla koni czystej krwi arabskiej 1918-1939” (2002) – Roman Pankiewicz


Tor wyścigowy w Piotrkowie 1930 r. Kierownicy arabskich stajni wyścigowych. Od lewej – dr E. Skorkowski (Pełkinie), B. Ziętarski (Gumniska), St. Pohoski (Janów Podlaski). Fot. N. Pełczyński
Przedwojenna fotografia arabskiego stada ks. Romana Sanguszki w Gumniskach. Prowadzone głównie w kierunku wyścigowym, z dużymi sukcesami na tym polu dzięki otwartemu umysłowi Bogdana Ziętarskiego.