Promotor Legendy: Związek Hodowców Koni Wielkopolskich

wlkp (Polarstern – Venus / NN), ur. 15.05.1953 | padł 15.09.1982

Kiedy odchodzą nieprzeciętni osobnicy, należy im się parę słów wspomnienia. Takim był wybitny koń-sportowiec, siwy Volt.

Urodził się w Stadninie Koni Liski 15 maja 1953 r. po trakeńskim og. Polarstern. od wschodniopruskiej kl. Venus. Polarstern — kary, masywny, którego dzieci nieźle się ruszały pod siodłem. był dobrany do małej, siwej Venus żeby powiększyć masę i poprawić ruch. Od matki źrebię miało przejąć suchość. Część z tych zamierzeń hodowcy rzeczywiście znalazła się w Volcie. Od ojca przejął eksterier, sposób noszenia głowy i opierania się o wędzidło, a od matki maść, suchość i twardość w robocie.

Źrebię początkowo karę, mimo późnego urodzenia rozwijało się prawidłowo, jednak w swoim roczniku niczym specjalnym się nie wyróżniając. W roczniku tym, jak się później okazało, był również doskonały skoczek — Bolgami. Po skończeniu 2,5 lat trafił Volt jesienią 1955 r. jako ogier do Zakładu Treningowego w Kwidzynie. Próby dzielności nie ukończył z powodu niezdarna części zaprzęgowej. Ciągnienie nie było jego życiowym hobby. Jesienią 1956 r. został przeniesiony do Państwowego Stada Ogierów w Braniewie, gdzie był użytkowany w sporcie; jeździł na nim dyr. Edward Perzyna. Jako ogier Volt nie sprawdził się. Był bezpłodny. Wybrakowany w lecie 1957 r. został przeniesiony do koni sportowych. Kastrację odchorował bardzo ciężko. Długo jeszcze po zabiegu pociągał zadnimi nogami. Ten sposób poruszania został mu do późnej starości.

Początek kariery nie był błyskotliwy. Trudny w prowadzeniu, rzadko przechodził parkur czysto, gdyż pociąganie zadnimi nogami powodowało błędy. Wkładana w niego praca nic przynosiła spodziewanych efektów. Dlatego latem 1958 r. został przeniesiony do poznańskiego ośrodka sportowego na Woli z przeznaczeniem dla Mariana Kowalczyka, pod którym inny syn Polarsterna — Pregor zaczynał święcić triumfy na niwie międzynarodowej. Pod M. Kowalczykiem jako skoczek nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Przeznaczono go do WKKW. W ten sposób trafił w 1959 r. pod Mariana Babireckiego, z którym nie rozstał się do końca sportowej kariery.

Wybór okazał się trafny. Pociąganie zadnimi nogami szkodliwe na parkurze okazywało się pomocne w próbie terenowej, przy pokonywaniu przeszkód na zeskoku. Twardy, bojowy, znosił wszystkie narzucane mu obciążenia treningowe z dużą łatwością. Efekty tej pracy nie kazały długo na siebie czekać. Od tego momentu zaczęło się pasmo sukcesów tej pary uwieńczone VIII miejscem na Olimpiadzie w Rzymie w 1960 r., gdzie prze grali małą liczbą punktów premiowane VI miejsce. W roku tym zdobyli także mistrzostwo Polski w ujeżdżeniu.

Jednak od rzymskiej Olimpiady żelazne zdrowie Volta uległo załamaniu. Okazało się, że dany z siebie wysiłek doprowadził do prawie całkowitej utraty wzroku. Z okazałego sportowca stał się w krótkim czasie chodzącym prawie po omacku koniem, o wartości wyliczonej tylko w cenie kilogramów mięsa. Nie zrezygnowano z niego jednak. Wyjątkowa opieka, jaką go otoczono, i czas pozwoliły organizmowi odrestaurować nadwątlony wzrok. Niestety, podobne dolegliwości, aczkolwiek w mniejszym stopniu, występowały po każdym dużym wysiłku. Powrót na arenę sportową w pełnym blasku trwał prawie trzy lata. W tym czasie nastąpiła zmiana barw klubowych z poznańskiego ośrodka na sekcję jeździecką przy PSO w Kwidzynie.

Jak czas pokazał, największe sukcesy były jeszcze przed nim. W 1964 r. zdobywa mistrzostwo Polski w ujeżdżeniu i w WKKW. W pełni sił wszedł w sezon 1965, przygotowywany do mistrzostw Europy w Moskwie, które z racji poziomu prezentowanego przez zawodników radzieckich uważano za bardzo trudne. Dobrze przeprowadzony przez próbę ujeżdżeniową, bardzo dobry choć niezbyt w próbie terenowej, stanął jako lider do konkursu skoków. Jeden błąd w parkurze kosztowałby go utratę medalu. Była to piękna walka, z której para Volt — Babirecki wyszła zwycięsko, pokonując parkur bezbłędnie i zdobywając mistrzostwo Europy. W 1965 r. Volt zdobył także tytuł II wicemistrza Polski w ujeżdżeniu, a w 1966 r. — I wicemistrza. Zwycięstwo w zawodach WKKW kl. C w 1967 r. w Sierakowie było jego łabędzim śpiewem. Łącznie w czasie kariery sportowej w latach 1958—1967 zdobył w konkursach ujeżdżenia (miejsca od I do VI) sześć nagród, w WKKW powyżej kl. N (I—VI m.) dziesięć nagród, w konkursach skoków kl. C i wyżej (I—VI m.) dwie nagrody.

Ilość pokonanych kilometrów dala znać o sobie w postaci zapalenia ścięgien zginaczy palcowych obu przednich koń czyn. Do wyczynu się już nie nadawał, ale trafił jako koń rekreacyjny do Łącka, służąc w latach 1968-1970 do przejażdżek w terenie. Następnie został w 1971 r. przeniesiony do macierzystej stadniny w Liskach z przeznaczeniem do nauki jazdy konnej. W tej roli nic był najlepszy. Sfatygowane nogi nie pozwalały mu na intensywne jazdy, ule nie przeszkadzały mu w wykonaniu jakiegoś uskoku, w wyniku którego początkujący jeździec zapoznawał się z twardością) ziemi. Wtedy przydzielono mu inne zajęcie przewodnika stada ogierków dwuletnich. Jednak pełne temperamentu dwulatki nie czuły respektu przed utytułowanym emerytem i bardzo mu dokuczały. Zmieniono towarzystwo z dwulatków na odsadki. Niańkował kilku rocznikom, zżywają|c się z nimi i ciężko przeżywając coroczne przenosiny do młodszej grupy. W roli „wujaszka” czuł się doskonale i dotrwał do końca swych dni. Padł 15 września 1982 r. przeżywszy 29 lat i 5 miesięcy. Był przykładem konia, który przez osiem lat był zaliczany do ścisłej czołówki krajowej, a nawet europejskiej.

Autor: Antoni Pacyński, były dyrektor SK Liski, hodowca koni, trener jeździectwa

Volt z Marianem Babireckim tworzyli parę, która odniosła wiele sukcesów, m. in. zajmując VIII miejsce na Olimpiadzie w Rzymie w 1960 r., a przede wszystkim zdobywając mistrzostwo Europy w Moskwie w 1965 r. (fot. St. Rozwadowski)
Volt w roli przewodnika stada odsadków w macierzystej stadninie Liski