Patron Honorowy:

Mecenas:

Opiekun:

18.12.1817 przyprowadził pieszym marszem 154 konie spod Moskwy do Janowa Podlaskiego. Pierwszy organizator SK w Janowie Podlaskim.

Wydany w 1816 roku dekret cesarski przewidywał, że przełożonym nad stadem w Janowie Podlaskim będzie Koniuszy Wielki Korony. Dlatego też pierwszym dyrektorem stada stał się Aleksander Potocki z Wilanowa, który w tym czasie tytuł powyższy piastował. Zaproponował on kandydaturę Jana Ritz`a na fachowca, który wybierze się do Rosji, celem wybrania i sprowadzenia ofiarowanych przez cesarza ogierów i klaczy.

Jan Ritz był Niemcem osiadłym w Polsce. Ukończył szkołę weterynaryjną w Berlinie, pełnił następnie funkcje „konowała przy stadach Króla Pruskiego”, aż wreszcie zmienną koleją losów osiadł na Wołyniu przy stadzie Rzewuskiego (Prawdopodobnie u Wacława Rzewuskiego w Koźminie).

Kandydatura Jana Ritz’a została przyjęta przez namiestnika i w grudniu 1816 r. wezwano go do Warszawy. Czynności jednak przygotowawcze, przede wszystkim zaś korespondencja z władzami w Petersburgu, trwały dość długo, tak że dopiero na wiosnę 1817 r. Jan Ritz wyruszył do Petersburga, a stamtąd do Moskwy.

Tymczasem w Królestwie szły gorączkowe przygotowania do przyjęcia i umieszczenia mającego nadejść zaczątku stada.

Dla zlustrowania wyznaczonych dóbr wyznaczony został Radca Stanu Antoni Sumiński, który zaproponował, pomimo rozpoczęcia już robót w Kołodziądzu, ulokowanie stada w Janowie, gdzie zdaniem jego były znacznie lepsze warunki. Opinia ta przedstawioną została do decyzji Rady Administracyjnej i na posiedzeniu dnia 17 maja 1817 r. zapadła uchwała ulokowania stada w Janowie.

Natychmiast przystąpiono do budowy stajen oraz innych użytków i roboty prowadzono w tempie pośpiesznym. Pomimo to z Warszawy przychodziły ciągłe ponaglenia, spodziewano się bowiem, że w niedługim czasie nadejdą konie z Rosji.

Jan Ritz stanął w Moskwie 8 maja 1817 r. Stosownie do zleceń otrzymanych w Petersburgu, miał wybrać co się da ze stad cesarskich, resztę zaś do oznaczanego kontyngentu 50 ogierów i 100 klaczy dokupić u prywatnych hodowców lub handlarzy.

W Moskwie wynajął stajnie, do których miał sprowadzić zbierane stopniowo konie. Po skompletowaniu całego transportu zamierzał ruszyć do Królestwa.

Z okresu pobytu Jana Ritza w Rosji zachowała się w aktach Rady Administracyjnej dość obfita korespondencja jego z władzami polskimi. Niestety jednak listy te są przepełnione sprawami finansowymi i utyskiwaniami, że nic dobrego znaleźć nie może, mało natomiast jest wiadomości o koniach, które widział lub które zakupił.

Jan Ritz gustował wyraźnie w koniach angielskich. Musiał się widocznie zapoznać z walorami tej rasy w czasie służby swej w Prusach. Sądząc jednak z korespondencji, znajomość rzeczy w tej dziedzinie nie była u niego zbyt głęboka. Wzmiankując często o różnych koniach pełnej krwi widzianych w Rosji, wspomina zwykle lakonicznie, że jest „rasy angielskiej” i doda je ocenę „piękności kształtów”. Nigdy nie przytacza pochodzenia, ani też najmniejszych danych o karierze wyścigowej, chociaż niektóre z nich były zwycięzcami klasycznych gonitw w Anglii.

W czasie, gdy Jan Ritz znalazł się w Petersburgu i Moskwie, handel końmi pełnej krwi był tam rozwinięty dość znacznie. Kilku Anglików miało w tych miastach swoje kantory handlowe i dostarczało stale koni pełnej krwi hodowcom i sportsmenom rosyjskim. Do bardziej znanych zakładów tego rodzaju należały: Smith’a, Bangs’a, Kerby, Lucc’a, Parkinsona, Ashton’a, a szczególniej. Jackson’a. Ten ostatni sprowadzał konie w wielkich ilościach i w pierwszym tomie rosyjskiego Stud Book’u figuruje 135 ogierów i 125 klaczy, sprowadzonych przez niego dla hodowców i rządu rosyjskiego, a dużo tych koni nie zostało do R. S. B. zgłoszonych.

Toteż, gdy Ritz rozejrzał się po Moskwie, uwagę jego’ od razu pochłonęły piękne folbluty, stojące w stajniach wyżej wspomnianych handlarzy Anglików. Konie te jednak były zbyt drogie, a poza tym najprzód należało obejrzeć stada cesarskie i wybrać z nich to, na co uzyska się zezwolenie.

Zaczął od stada Pachrińskiego. Materiał, który tu zobaczył, nie wzbudził jego zachwytu. Wybrał coś niecoś i wysłał kilka alarmujących listów, że jeśli tak dalej pójdzie, to nie będzie mógł wywiązać się z poruczonego mu zadania. Potem zwiedził stada: Poczynkowskie, Choroszyłowskie, Bronickie. Aleksandrowskie i Skopińskie. Wszędzie był niezadowolony i słał raporty, że proponują mu konie niezdatne do hodowli. Na skutek interwencji władz, zarówno polskich, jak i rosyjskich, oraz wyraźnej życzliwości Aleksandra 1, rozesłany został do wszystkich stad dworskich rozkaz najprzychylniejszego ustosunkowania się do misji Ritza i dania mu możliwie dobrego materiału.

Po wyjednaniu tego zarządzenia poszło już łatwiej. Wybrał ostatecznie w wyżej wzmiankowanych stadach 25 ogierów i 90 klaczy. Poza tym w cesarskim maneżu Kołymażnym w Moskwie wziął od berajtra Szulca 5 ogierów. Resztę do oznaczonego kontyngentu dokupił z wolne j ręki. Niektóre klacze zostały odstanowione na miejscu czołowymi ogierami stad cesarskich, jak np. angielskim Goliathem (bliższych danych o tym ogierze nie udało mi się odnaleźć; mało znacząca wzmianka prawdopodobnie o tym samym ogierze znajduje się w „Zurnale Konnozawodostwa o Ochoty” 1845 r., nr 8 na str. 201).

Ritzowi podobały się tylko konie najlepsze, lecz tych oczywiście nie chciano oddać, a wśród handlarzy również wybierał takie, które były zbyt drogie, wobec czego pertraktacje spełzały przeważnie na niczym. Między innymi starał się o uzyskanie ze stada Pachrińskiego ogiera pełnej krwi Brilliant, urodzonego w 1808 r. w Anglii, który sprowadzony został do Rosji przez Jacksona w r. 1815, a nabyty następnie do stad cesarskich za 28.000 rb. Ogiera tego oczywiście nie oddano.

W początku lipca, skompletowawszy mniej więcej transport, wyruszył Ritz z Moskwy do Królestwa, kierując się na Kaługę, Orioł, Kijów, Humań, Berdyczów, Dubno, Łuck, Lubomi i Włodawę. Całego etatu, oznaczonego ukazem cesarskim, nie wypełnił i miał zamiar dokupić brakujące konie po drodze w stadach prywatnych.

Wyruszając z Orla, miał już 39 ogierów, 100 klaczy i 33 sztuki młodzieży. W Kijowie stanął 30 sierpnia, a w Berdyczowie 20 października. Po drodze stale zbaczał do znakomitszych stad, celem dokupienia koni. Po blisko półrocznej podróży stanął Ritz wreszcie z całym transportem dnia 18 grudnia 1817 r. w Janowie. Jest to historyczna data w dziejach hodowli polskiej. Dzień ten winien być świętem Janowa, a na szczególną uwagę zasługuje jeszcze i z tego względu, że dotąd ścisła data założenia stada Janowskiego nie była znaną.

Ritz przyprowadził z sobą 54 ogiery (zabrał ze sobą z Rosji w drogę do Janowa 55 ogierów, lecz jeden z nich padł w czasie marszu w gub. Włodzimierskiej), 100 klaczy i 33 sztuk trzyletniej młodzieży. Transport prowadziło 13 masztalerzy rosyjskich pod dozorem Ritza i stutmeistra ze stada Skopińskiego Iwana Romanowa. Masztalerze rosyjscy pozostali czas jakiś w Janowie, aż zaangażowano ludzi miejscowych i wówczas odprawieni zostali z powrotem do Skopina.

Źródło: „Dzieje Państwowej Stadniny w Janowie Podlaskim 1817 – 1939”, Witold Pruski. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Poznań 1948